Prezydent Turcji Recep Tayyip Erdogan oświadczył, że aresztowany korespondent niemieckiego dziennika "Die Welt" Deniz Yucel to "niemiecki agent" i przedstawiciel separatystycznej, zdelegalizowanej w Turcji Partii Pracujących Kurdystanu (PKK).

Niemcy prowadzą akcję #FreeDeniz, mającą na celu zwrócenie uwagi na sytuację dziennikarzy w Turcji /MATTHIAS BALK /PAP/EPA

Jako członek PKK, jako niemiecki agent ta osoba przez miesiąc ukrywała się w niemieckim konsulacie. Przez miesiąc mówiliśmy (Niemcom): "przekażcie go nam, powinien stanąć przed sądem" - powiedział Erdogan w Stambule.

Erdogan opisał następnie, co przed aresztowaniem Yucela miał powiedzieć w rozmowie kanclerz Niemiec Angeli Merkel. "Co nam mówicie, kiedy my domagamy się od was wydania nam terrorystów? Mówicie: wymiar sprawiedliwości jest niezależny i bezstronny. Teraz my ufamy naszemu niezależnemu i bezstronnemu wymiarowi sprawiedliwości. Dajcie nam go (Yucela), a trafi przed sąd" - ciągnął prezydent.

Na początku nam go nie przekazali, ale później jakoś to jednak zrobili - dodał.

Nie jest jasne, co miał na myśli Erdogan. Yucel, dziennikarz o podwójnym, turecko-niemieckim obywatelstwie w lutym dobrowolnie zgłosił się na policję w Stambule, gdy dowiedział się, że jest poszukiwany. Został zatrzymany, a po 13 dniach przetransportowany z aresztu policyjnego do śledczego. Obecnie przebywa w więzieniu w Silivri na zachód od Stambułu.

Yucel jest oskarżony o uprawianie propagandy terrorystycznej i podżeganie do działalności wywrotowej. Aresztowanie go spotkało się w Niemczech z ostrą krytyką.

Jak przypomina dpa, Erdogan wielokrotnie krytykował niemieckie władze za to, że nie wydają stronie tureckiej osób podejrzanych w Turcji o działalność terrorystyczną.

Erdogan skrytykował w piątek także wycofanie przez lokalne władze w Niemczech zgody na wiece z udziałem tureckich ministrów, którzy mieli zachęcać mieszkających tam Turków do głosowania w kwietniowym referendum za zwiększeniem uprawnień prezydenta Turcji. W Niemczech mieszka ok. 1,4 mln obywateli tureckich uprawnionych do udziału w tym głosowaniu.

Nie pozwolili wypowiedzieć się naszemu ministrowi sprawiedliwości. Nie pozwolili wypowiedzieć się naszemu ministrowi gospodarki - powiedział Erdogan, oceniając, że osoby odpowiedzialne za to powinny "stanąć przed sądem z powodu współudziału w działalności terrorystycznej". To oczywiste - dodał.

Aresztowanie Yucela i odwołanie w Niemczech wieców tureckich polityków przyczyniły się w ostatnim czasie do wzrostu napięcia w relacjach między obu krajami. Mają o tym rozmawiać szefowie dyplomacji, Mevlut Cavusoglu i Sigmar Gabriel, podczas spotkania 8 marca w Niemczech - podały tureckie media.

(az)