"Tak, mam takie ambicje, żeby wystartować z Warszawy do Parlamentu Europejskiego" - przyznał Michał Kobosko, który w sobotni poranek był Gościem Krzysztofa Ziemca w RMF FM. Wiceprzewodniczący Polski 2050 poinformował, że Trzecia Droga zaprezentuje swoje listy wyborcze w poniedziałek.

Do 2 maja partie polityczne mają czas na rejestrację list kandydatów do Parlamentu Europejskiego. Michał Kobosko poinformował w rozmowie z Krzyszfotem Ziemcem, że Trzecia Droga, czyli koalicja Polski 2050 i Polskiego Stronnictwa Ludowego, zaprezentuje swoje listy wyborcze w poniedziałek. Dlaczego tak późno, skoro pozostałe ugrupowania już je opublikowały?

My jesteśmy koalicyjnym komitetem wyborczym, (startujemy) jako Trzecia Droga. Jak koalicja, to poważnie ze sobą rozmawiamy i dopinamy (szczegóły). To są ostatnie kwestie, poważne kwestie, bo to są listy wyborcze - 13 list, 13 okręgów, każda lista jest ważna, każdy głos liczy się w tych wyborach. (...) Zależy nam, żeby te listy były jak najsilniejsze, żeby zawierały jak najwięcej rozpoznawalnych nazwisk - powiedział wiceprzewodniczący Polski 2050.

Prowadzący rozmowę dopytywał, czy tak późne przedstawienie list wyborczych nie wynika czasem z nieporozumień na linii Polska 2050 - PSL. Michał Kobosko odparł, że nie. Nie ma kłótni. Są ostatnie decyzje do podjęcia. Myślę, że kilka zaskoczeń będziemy mieli (...) dla wyborców w poszczególnych okręgach - zaznaczył..

Na pytanie, kto oprócz niego może się znaleźć na listach do Parlamentu Europejskiego, polityk zapewnił, że będą to ważne, rozpoznawalne postaci. Przypomniał, że ambicję startu zgłaszał m.in. przewodniczący klubu parlamentarnego Polska 2050 Mirosław Suchoń. Na listach znajdzie się też m.in. Róża Thun, którą nazwał "aktywną europosłanką".

Wiceprzewodniczący Polski 2050 powiedział, że zadowalającym wynikiem dla jego ugrupowania będzie "powtórzenie wyniku, który już dwa razy osiągnęliśmy - 15 października i 7 kwietnia, czyli powyżej 14 proc.".

Na PE nowej kadencji spoczywa ogromna odpowiedzialność

Czy start w wyborach do europarlamentu to nie ucieczka po lukratywną posadę? Ja mogę podejrzewać, czuć, że niektórzy z tych, którzy startują, szczególnie z PiS-u (...), mogą to tak traktować - stwierdził.

My wiemy, co mamy do zrobienia w Parlamencie Europejskim. To jest moment niezwykle poważny, trudny, wymagający dla Europy. (...) Funkcjonujemy w realiach zagrożenia wojennego w Europie. Na szczęście na ulicach polskich miast my tego nie czujemy i dobrze, że możemy normalnie funkcjonować - dodał.

Michał Kobosko zauważył, że kiedy ostatni raz był w Wilnie, to odczuł, że nastroje są tam zupełnie inne. Jego zdaniem na ulicach stolicy Wilna panują "nastroje pewnego zaniepokojenia i takiego myślenia - kto następny po Ukrainie, jeśli Putinowi uda się coś zrobić".

Parlament Europejski jest takim miejscem, które na pewno w następnej kadencji będzie się zajmowało w dużym stopniu kwestiami bezpieczeństwa Europy, rozwoju przemysłu obronnego Europy, przygotowania na zagrożenia. Wiadomo, po to państwa się przygotowują na wojnę, żeby tej wojny nie było - dodał.

Polska 2050 nie chce żadnych resortów od Lewicy

W rozmowie poruszono również kwestię rekonstrukcji rządu. Premier Donald Tusk poinformował, że dojdzie do niej 10 maja, co ma związek w wyborami do europarlamentu. Jakie resorty od Lewicy przejmie Polska 2020?

Jest umowa koalicyjna między nami. Ta umowa obowiązuje - są trzy resorty, w których my jesteśmy obecni. Nie widzimy powodów, żeby tu miało dojść do jakichś zmian. Nie wysuwamy - jako Polska 2050 - żadnych postulatów, że chcemy zdobywać kolejne "placówki" - zapewnił Michał Kobosko.

Koalicja 15 października jest silną, mocną koalicją i oczywiście zależy nam, żeby którekolwiek tych ugrupowań nie osłabło na tyle, żeby zagroziło funkcjonowaniu całej naszej koalicji - dodał.

Zdaniem wiceprzewodniczącego Polski 2050, premier ma prawo dokonywania zmian w rządzie. Jest szefem Rady Ministrów. To oczywiste, że dokonuje przeglądu. (...) Jestem bardzo ciekaw tych ustaleń, które nastąpią, bo jakby patrzeć, muszą być ustalenia koalicyjne. To jest rząd czterech partii - powiedział.

Poseł Prawa i Sprawiedliwości Waldemar Buda złożył w piątek wniosek nieufności wobec Pauliny Hennig-Kloski. Michał Kobosko uważa, że minister klimatu i środowiska po rekonstrukcji rządu utrzyma swoje stanowisko.

Jestem przekonany, że tak, że pani minister zostaje. Ona sama nie zgłaszała ambicji zmiany, w tym startu w wyborach do Parlamentu Europejskiego. Uważam, że zaczęła bardzo ciężką pracę w najtrudniejszym resorcie. To jest taki resort, mówiąc w skrócie, że czego się nie zrobi, to się komuś wchodzi w drogę - stwierdził, dodając, że nie wydaje mu się, by "premier Donald Tusk chciał się jej pozbyć".

Ale jak powiedziałem, to rząd koalicyjny i o zmianach tak poważnych jak zmiany ministrów będą rozmawiać liderzy naszych ugrupowań. Ja oceniam pracę minister Hennig-Kloski oceniam bardzo wysoko - zaznaczył.

"Nie mam takich strachów"

Pytany o to, jak podchodzi do opinii o tym, że uznanie języka śląskiego za język regionalny to pierwszy krok do autonomii Śląska, Michał Kobosko odpowiedział, że się tego nie obawia.

Ja znam to straszenie, bo żyjemy w kraju, w którym część polityków codziennie nas straszy, że za chwilę stracimy wolność, suwerenność, że niektóre regiony będą się odrywać. Ja nie mam takich strachów. Uważam, że język śląski jako język regionalny ma prawo funkcjonowania. (...) Mają prawo będąc Polakami zachować swoją historię, swój język - zaznaczył.

Co będzie wiodącym elementem kampanii wyborczej do PE?

Wiceprzewodniczący Polski 2050 twierdzi, że w kampanii wyborczej do Parlamentu Europejskiego łatwo jest grać na nucie antyeuropejskiej.

Jestem przekonany, że i PiS, i Konfederacja jako dwa ugrupowania antyeuropejskie będą na tej nucie grali. Zdaje się, że PiS z antyeuropejskości chce zrobić motyw główny swojej kampanii. To jest takie myślenie - wprowadzamy naszych europosłów do Brukseli, do Parlamentu Europejskiego po to, żeby oni rozwalali od środka Unię Europejską - stwierdził.

Z jednej strony są eurosceptycy, którzy chcą de facto polexitu, chcą wyprowadzenia Polski z UE - to jest Konfederacja i PiS. Z drugiej strony są eurofani, którzy kupują wszystko, co się w Brukseli dzieje - dodał.

Zielony Ład, pakt migracyjny i sprawy bezpieczeństwa to - zdaniem Michała Koboski - trzy wiodące elementy tej kampanii wyborczej.

My siadamy do stołu odbudowując m.in. Trójkąt Weimarski. (...) Siadamy do rozmowy, jaka ta Unia Europejska ma być. Mamy mieć na nią wpływ. Nie podoba nam się to wszystko to, co w UE zostało zaproponowane. Ale nie można się obrażać, mówić, że Niemcy mnie biją i wszyscy robią nam krzywdę, tylko trzeba siedzieć, gadać, walczyć o polskie sprawy. Dlatego będziemy rozmawiać i o Zielonym Ładzie, jego konstrukcji czy rekonstrukcji, i o pakcie migracyjnym i o sprawach bezpieczeństwa Europy. To są trzy elementy kluczowe, które będą wiodące w tej kampanii - podkreślił.

"Musimy wspierać Ukrainę w jej staraniach obronnych"

Pytany o deklarację wicepremiera, ministra obrony narodowej Władysława Kosiniaka-Kamysza, że Polska będzie pomagać Ukraińcom w kwestii mobilizacji Ukraińców przebywających w Polsce, Michał Kobosko odpowiedział, że "nie miał okazji na ten temat rozmawiać z wicepremierem".

Wszyscy jak żyjemy, działamy na ulicach polskich miast, widzimy też także wielu młodych Ukraińców, którzy są u nas. Czasami pojawiają się pytania i też ludzie zadają mi na ulicy pytania: "ale ci chłopcy powinni walczyć, powinni być w swoim kraju". W tym sensie rozumiem, że Ukraina ma ogromne problemy z mobilizacją, z tym, by zapełnić luki, które powstały - powiedział polityk.

Tam, gdzie zostaniemy poproszeni o pomoc przez Ukrainę, której starania obronne powinniśmy wspierać, to trudno odwrócić się plecami i powiedzieć: "to jest wasz problem" - mówił poseł Polski 2050.

Jeżeli my nie chcemy tego, by polscy chłopcy walczyli z Rosją czy Białorusią, to musimy wspierać Ukrainę w jej staraniach obronnych. Z jednej strony chodzi o broń, o amunicję, a z drugiej strony, by Ukraina miała kim walczyć. Bo tak dzisiaj ta wojna wygląda - dodał.

Opracowanie: