​Liderzy pięciu głównych grup politycznych w PE wystosowali list do szefa Komisji Europejskiej Jean-Claude'a Junckera, apelując do niego o obronę niezależności wymiaru sprawiedliwości w Polsce. PiS oskarża ich o hipokryzję i działanie przeciw idei europejskiej.

Jean-Claude Juncker /OLIVIER HOSLET /PAP/EPA

Wzywamy pana, aby natychmiastowo rozpocząć procedurę o naruszenie prawa UE, równolegle z art 7., i skierować ustawę o Sądzie Najwyższym do Trybunału Sprawiedliwości UE - napisali szefowie grup centroprawicy (EPL), centrolewicy (S&D), Zielonych, liberałów oraz skrajnej lewicy. Wspólnie frakcje te mają zdecydowaną większość w europarlamencie.

Widzą źdźbło w cudzym oku, a nie widzą we własnym - w ten sposób list skomentował w rozmowie z PAP europoseł PiS Ryszard Czarnecki. Jego zdaniem takie apele to ekstremalna hipokryzja, przykład skrajnie podwójnych standardów, bo ich autorzy nie dostrzegają tego, co się dzieje w ich własnych krajach.

Oni mają poczucie, że w nowym PE po maju 2019 r. geografia polityczna będzie zupełnie inna, że wszystkie grupy poniosą olbrzymie straty, że będzie dużo więcej eurosceptyków, eurorealistów, konserwatystów i dlatego chcą - jeszcze póki mają wpływ - "dać do pieca, dowalić". To, co oni robią, jest absolutnie przeciwne idei jedności Europy - ocenił Czarnecki.

Datowany na 13 czerwca list zamieścił w czwartek na swoim profilu na Twitterze szef frakcji liberalnej w PE Guy Verhofstadt. Na jego wstępie podkreślono, że zgodnie z wprowadzoną przez obecne władze ustawą o Sądzie Najwyższym do 3 lipca sędziowie, którzy osiągnęli 65. rok życia, muszą się zwrócić o przedłużenie ich mandatów.

Sygnatariusze wskazują, że procedura ta może dorowadzić do dymisji 40 proc. obecnych sędziów SN, włączając w to pierwszą prezes (Małgorzatę Gersdorf), której sześcioletnia kadencja upływa w 2020 r. W liście napisano, że ustawa o SN została skrytykowana przez Komisję Wenecką, ciała ONZ i Rady Europy.

Z dniem 3 lipca ostatni niezależny sąd w Polsce może przestać odpowiednio działać. To tragedia dla polskich obywateli i dla polskiej demokracji. Polacy mocno walczyli o demokrację oraz uczciwy i niezależny system sądownictwa. W tych trudnych czasach UE powinna stanąć za swoimi własnymi obywatelami i ochronić praworządność - czytamy w liście.

Europoseł PiS Kosma Złotowski uważa, że treść pisma została podyktowania z pozycji ideologicznych i bez znajomości faktów. Na takie listy reaguję ze wstrętem. (...) To jest wynik wczorajszej debaty, nie dziwi mnie to, bo tutaj w PE jest taka atmosfera, że ci państwo uważają się za świętszych od papieża - podkreślił w rozmowie z PAP polityk PiS.

W środę większość państw członkowskich poparła wniosek Komisji o wysłuchanie Polski w ramach artykułu 7 unijnego traktatu. To kolejny krok w procedurze mającej zapewnić przestrzeganie unijnych wartości przez kraje UE.

Wcześniej w PE wiceszef KE Frans Timmermans mówił, że oczekuje od polskiego rządu kolejnych zmian dotyczących sądownictwa. Wymienił w tym kontekście kwestionowaną przez KE możliwość skracania kadencji sędziów w Sądzie Najwyższym, co - bez odpowiednich zmian - stanie się 3 lipca. Jak mówił, to przyczyna do niepokoju, jeśli chodzi o utrzymanie trójpodziału władzy.

(ph)