Aleksandra Nowicka z Krakowa została nagrodzona przez prezydenta miasta prof. Jacka Majchrowskiego. Dwa tygodnie temu Ola uratowała 18-latkę, która prawdopodobnie skoczyła z mostu Dębnickiego do Wisły. 30-latka rzuciła rower, zdjęła kurtkę i buty i wskoczyła do lodowatej wody.

Pani Aleksandra otrzymała nie tylko podziękowania, ale i symboliczny upominek.

Prezydent spotkał się z Panią Aleksandrą. Podkreśla, że jest to osoba bardzo skromna. Jest pod bardzo dużym wrażeniem jej osobowości i odwagi. Wcześniej kiedy się z nią kontaktowaliśmy, mówiliśmy jej żeby wybrała sobie jakąś nagrodę, żeby spełnia swoje marzenie - opowiadała Monika Chylaszek rzeczniczka prezydenta Jacka Majchrowskiego. Ostatecznie pani Aleksandra otrzymała od miasta laptop.

Wiemy, że to absolutnie nie ma nic wspólnego z tym, co ona zrobiła, bo życie ludzkie jest bezcenne, ale chociaż w  taki sposób możemy jej podziękować - podkreślała Chylaszek.


Uratowała 18-latkę, która skoczyła z mostu. "Rzuciłam rower, zdjęłam buty i kurtkę"

"Ona skoczyła, zostawiła telefon na górze i skoczyła, to było celowe" - mówi reporterowi RMF MAXXX 30-letnia Aleksandra Nowicka, która w Krakowie wyciągnęła dziewczynę z Wisły. Policja wyjaśnia, czy faktycznie była to próba samobójcza. czytaj więcej

10 listopada  Aleksandra Nowicka przejeżdżała rowerem przez most Dębnicki. Kątem oka zobaczyła grupę ludzi, którzy wyglądają za barierki i żywo dyskutują. Okazało się, że na tafli wody głową do dołu unosi się jakaś postać.

Bez namysłu zjechała nad brzeg i wskoczyła do Wisły, by wyciągnąć z lodowatej wody - jak się później okazało - 18-letnią krakowiankę.

Nie wiadomo, czy dziewczyna skoczyła z mostu celowo, czy się poślizgnęła i wpadła do wody. Wiadomo jednak, że znajdowała się w sytuacji bezpośredniego zagrożenia życia. Dla Aleksandry Nowickiej było oczywiste, że trzeba działać szybko.

Uratowana dziewczyna znajduje się pod opieką lekarzy. A bohaterka mówi skromnie: To była praca zbiorowa krakowian. Szybko przyjechały służby, a także strażacy. Najważniejsze, że dziewczynie nic się nie stało.


Przemysław Błaszczyk