Śledztwo, w którym weryfikowane są okoliczności porwania i zabójstwa Krzysztofa Olewnika zostanie przeniesione z Gdańska do Krakowa - poinformowała w piątek Prokuratura Krajowa. Decyzja zapadła po wniosku rodziny Olewnika o ponowną analizę zgromadzonych dowodów.

Danuta Olewnik i Włodzimierz Olewnik /Dariusz Proniewicz /RMF FM

Podejmując decyzję o przekazaniu wzięto pod uwagę wniosek pokrzywdzonych (rodziny Krzysztofa Olewnika) o dokonanie ponownej analizy całokształtu zgromadzonego w sprawie materiału dowodowego. Dokonanie takiej czynności w niezwykle złożonym podmiotowo i przedmiotowo postępowaniu, tak aby miało ono realną wartość poznawczą, wymaga zaangażowania podmiotu dotychczas niezwiązanego z przedmiotem postępowania - poinformowała rzeczniczka prasowa Prokuratury Krajowej, Ewa Bialik.

Chodzi o udział prokuratorów z Pomorza w prowadzeniu nie tylko głównego  śledztwa, ale i postępowań z nim związanych, np. w sprawie nieprawidłowości w postępowaniu w jego wstępnej fazie. Z tych przyczyn, dążąc do obiektywnego wyjaśnienia wszelkich pojawiających się wątpliwości, postanowiono o przeniesieniu postępowania - wyjaśnia prokuratura.

Przed miesiącem prokuratorzy z Pomorza informowali, że w - prowadzonym przez nich od prawie 10 lat - śledztwie związanym z porwaniem i zabójstwem Olewnika trwają czynności zmierzające do zakończenia postępowania. Pojawiały się nieoficjalne informacje o planach umorzenia postępowania.

Śledztwo trwa od 2001 roku

Po porwaniu Krzysztofa Olewnika w 2001 roku z jego domu w Drobinie (woj. mazowieckie) sprawą zajęła się Prokuratura Rejonowa w Sierpcu i lokalna policja. Potem postępowanie było przekazywane do innych jednostek policji i prokuratur, a w końcu - w 2006 roku, trafiło do Prokuratury Okręgowej w Olsztynie, która ustaliła porywaczy i zabójców Olewnika.

W 2007 roku prokuratura z Olsztyna sporządziła akt oskarżenia ws. uprowadzenia i zabójstwa Olewnika. Olsztyńscy śledczy oskarżyli 13 osób.

Proces toczył się przed Sądem Okręgowym w Płocku.

W 2008 roku skazał on dwóch zabójców Olewnika na kary dożywotniego więzienia, a kolejnych osiem osób - na kary od roku więzienia w zawieszeniu do 15 lat pozbawienia wolności; jednego z oskarżonych sąd uniewinnił.

Olsztyńscy śledczy nadal jednak badali sprawę, licząc się z tym, że mogli nie wykryć wszystkich osób odpowiedzialnych za zbrodnię.

Śledztwo trafia do Gdańska

W maju 2008 roku postępowanie trafiło do gdańskiej prokuratury, która zdecydowała się na nowo zweryfikować dotychczasowe ustalenia. Przeprowadzono m.in. powtórną analizę akt i dowodów, powtórzono też niektóre ekspertyzy i zlecono nowe. Przesłuchano ponownie większość osób związanych ze sprawą i jeszcze raz przeszukano istotne dla śledztwa miejsca.

Efektem było m.in. znalezienie w domu Olewnika nieznanych wcześniej śladów biologicznych, w tym śladów krwi. W trakcie śledztwa, powołując się na dobro postępowania, prokuratorzy nie ujawniali wyników swojej pracy. Jedynie w listopadzie 2011 roku - po tym, jak przeszukali domy i siedziby firm należących do rodziny Olewników - wyjaśnili, że zdecydowali się na taki krok, bo podejrzewali, iż rodzina nie przekazała im wszystkich dowodów.

Prokuratorzy zdradzili też wówczas, że mają nowe dowody, które "każą podać w wątpliwość dotychczas ustaloną wersję przebiegu zdarzeń, zarówno w czasie zaginięcia K. Olewnika 26-27 października 2001 roku, jak i w późniejszym okresie". Twierdzili, że niektóre dowody wskazują na to, iż porwanie Olewnika mogło zostać sfingowane, a on sam brał udział w jego przygotowaniu. Była to jedna z weryfikowanych hipotez.

Rodzina Olewników kategorycznie zaprzeczała, jakoby miała ukrywać przed śledczymi jakiekolwiek dowody. Podważała też prawdziwość wersji zakładającej, że Krzysztof Olewnik miał coś wspólnego ze swoim porwaniem.

W gdańskim śledztwie podejrzanych jest kilka osób, w tym przyjaciel porwanego Jacek K., któremu śledczy na początku 2009 roku przedstawili zarzuty współpracy z grupą, która porwała Olewnika. Prokuratura nie informowała, na czym miałby polegać udział Jacka K., a on sam zaprzeczał oskarżeniom.

Pozostali podejrzani mają zarzuty związane m.in. z wyłudzeniem od rodziny Olewników pieniędzy: obiecywali za nie pomoc w ustaleniu losów porwanego.

Po porwaniu Olewnika w październiku 2001 roku sprawcy kilkadziesiąt razy kontaktowali się z jego rodziną, żądając okupu. W lipcu 2003 roku porywaczom przekazano 300 tys. euro, jednak Olewnik nie został uwolniony. Jak się później okazało, miesiąc po odebraniu przez przestępców pieniędzy, został zamordowany.

Jego ciało zakopano w lesie w pobliżu miejscowości Różan (woj. mazowieckie). Odnaleźli je w 2006 roku śledczy z Olsztyna, którzy wówczas zajmowali się sprawą. 

(ak)