"Pracownik naukowy Uniwersytetu Rolniczego w Krakowie, podejrzany o przygotowywanie zamachu na władze państwowe, nie wyróżniał się niczym szczególnym" - powiedział dziennikarzom rektor Uniwersytetu Rolniczego w Krakowie prof. Włodzimierz Sady. Jak dodał, Brunon K. został zawieszony w pełnieniu obowiązków dydaktycznych. Zaznaczył, że wcześniej władze uczelni nie odnotowały wobec niego żadnych zastrzeżeń.

45-letni doktor, pracownik naukowy Uniwersytetu Rolniczego planował atak na prezydenta, premiera, ministrów i parlamentarzystów. Nie działał sam, próbował zorganizować grupę zbrojną. Prokuratura i Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego potwierdzają informacje RMF FM. czytaj więcej

O tym, że krakowianin planował zamach terrorystyczny z użyciem materiałów wybuchowych na konstytucyjne organy Rzeczypospolitej Polskiej: prezydenta, Sejm i rząd - jako pierwszy poinformował RMF FM. Przed południem nasze informacje na specjalnej konferencji prasowej potwierdziły prokuratura i ABW. Podejrzanego w tej sprawie - 45-letniego pracownika naukowego krakowskiego Uniwersytetu Rolniczego - zatrzymano 9 listopada; zastosowano wobec niego trzymiesięczny areszt tymczasowy. Według prokuratury, podejrzany działał z pobudek nacjonalistycznych, ksenofobicznych i antysemickich.


Nie znałem tego pracownika, mamy przeszło 750 pracowników dydaktycznych, więc nie jest się w stanie wszystkich znać - powiedział prof. Sady dziennikarzom. Dodał, że z ocen okresowych poszczególnych pracowników wynika, że mężczyzna "niczym szczególnym się nie wyróżniał, ani pozytywnie ani negatywnie".

Prof. Sady pytany, czy do władz uczelni docierały wcześniej niepokojące sygnały dotyczące pracownika Katedry Chemii i Fizyki, powiedział: Gdybyśmy mieli takie sygnały, na pewno od razu byłaby reakcja; jest mi trudno cokolwiek powiedzieć, gdyż dla mnie i całej społeczności akademickiej jest to również olbrzymie zaskoczenie. Rozmawiałem również z jego bezpośrednim przełożonym. Nikt sobie nie zdawał sprawy, że ma jakieś tego typu zainteresowania.

Rektor zapowiada kontrolę wykorzystania środków chemicznych


Według rektora jest mało prawdopodobne, aby środki chemiczne, którymi dysponował podejrzany mężczyzna, były uzyskiwane na uczelni. Zaznaczył, że ich pozyskiwanie i obieg kontrolowane są fakturami i specjalną dokumentacją. Rektor zapowiedział, że zarządzona zostanie kontrola wykorzystania na uczelni tego typu chemikaliów.

Z ogólnego rozeznania i wiedzy, jaką mam, to tego typu środki chemiczne można zdobywać nie tylko na uniwersytecie, ale gdziekolwiek indziej, kupując w małych ilościach odczynniki, które mogą służyć do jakiejś syntezy - zaznaczył prof. Sady.

Według niego nauczyciele akademiccy, którzy specjalizują się w określonych dziedzinach nauki, muszą być specjalistami. Skoro on pracował w zakresie chemii, to wiedzę posiadał, natomiast jak głęboką - to nie mnie oceniać - dodał.

Według mediów podejrzany to 45-letni adiunkt Brunon K.