"Takie działanie ma pewnie na celu rozreklamowanie medialne instytucji, jakimi są prokuratura i ABW, pochwalenie się sukcesem, jakim niewątpliwie jest rozpracowanie i zatrzymanie osoby planującej zamach terrorystyczny na tak wczesnym poziomie" - komentuje w rozmowie z Wprost.pl były wiceszef ABW płk Mieczysław Tarnowski. Rano RMF FM pierwszy poinformował o zatrzymaniu przez ABW osoby planującej zamach na prezydenta lub polski parlament.

Udaremniono zamach na prezydenta lub Sejm. Zatrzymany to Brunon K., pracownik naukowy

Udaremniono atak terrorystyczny, którego celem mógł być prezydent lub Sejm. Zatrzymano mężczyznę, pracownika Uniwersytetu Rolniczego w Krakowie, który zdaniem służb przygotowywał kilka zamachów bombowych w Warszawie. Podejrzany częściowo przyznał się do winy. Twierdzi, że wzorował się na... czytaj więcej

Takie informacje nie pojawiają się codziennie, więc jak każda tak sensacyjna musi budzić zaskoczenie - przyznaje płk Mieczysław Tarnowski. Według niego, w tym momencie (jeszcze przed konferencją prasową służb - przyp. RMF FM) można tylko spekulować.

Są dwie możliwości - zaznacza. Pierwsza, że takie działanie ma na celu rozreklamowanie medialne instytucji, jakimi są prokuratura i ABW, pochwalenie się sukcesem, jakim niewątpliwie jest rozpracowanie i zatrzymanie osoby planującej zamach terrorystyczny na tak wczesnym poziomie. Pytanie, jakiej miary jest to sukces. Nie wiemy, kim jest zatrzymany, więc ciężko to ocenić. Czy to duży sukces, zależy od tego, kiedy nastąpiło zatrzymane i z jakich przyczyn. Czy był to wynik starannie przeprowadzonych działań operacyjnych, rozpracowanie zamachowca, czy może jakiś sąsiad zatrzymanego poszedł po rozum do głowy, zgłosił jakieś działania z materiałami niebezpiecznymi, przygotowania do zamachu, do najbliższej jednostki policji i po tym nastąpiła tylko realizacja. Trudno na podstawie tak lakonicznej informacji ocenić, jak mocno należy przy tej okazji klaskać.

Powodem ogłoszenia tej informacji - jak twierdzi - może być chęć wywołania jakiegoś efektu przez ABW. Może Agencja podejrzewa lub wie, że osób zaangażowanych w plany zamachu było więcej i ta informacja ma na celu sprowokowanie tych pozostałych do działania. Jest to możliwe, choć nie do końca mi się wydaje, żeby o to chodziło.


Zdaniem Mieczysława Tarnowskiego, ogłoszenie tej informacji to 75 proc. uzasadniona chęć pochwalenia się, rozreklamowania sukcesu. Tylko 25 to chęć wywołania w jakiejś grupie określonych reakcji, które mogłyby ułatwić ABW dalsze działania.


Niedoszły zamachowiec chciał zaatakować Sejm lub prezydenta

Jak ujawnili dziś o poranku reporterzy RMF FM, krakowska Prokuratura Apelacyjna nadzoruje śledztwo ABW w sprawie planowanego zamachu. Podejrzany został aresztowany pod zarzutem przygotowań do zamachu terrorystycznego z użyciem materiałów wybuchowych na konstytucyjne organy państwa. Zdaniem śledczych bomby miały trafić do Warszawy. Mężczyzna chciał je podłożyć w okolicach Sejmu, w trakcie jego posiedzenia. Celem ataku mógł być też prezydent. Jak udało się nam ustalić, istniała obawa, że zamachowiec zaatakuje w czasie obchodów Święta Niepodległości. Z naszych informacji wynika, że mężczyzna kilkukrotnie przyjeżdżał do stolicy na rekonesans, miał sprawdzać miejsca wokół polskiego parlamentu, a także te, gdzie 11 listopada miał przechodzić marsz prowadzony przez Bronisława Komorowskiego.