Kierowca karetki, który na sygnale pędził ulicami Bydgoszczy, nie złamał prawa - twierdzą policjanci. Do sieci trafił film, na którym zarejestrowano rajd pojazdu po mieście. Mężczyzna wyjątkowo wulgarnie komentuje sytuację na drodze oraz ignoruje przepisy. Kierowca stracił pracę, ale nie poniesie konsekwencji prawnych.

Na umieszczonym w sieci filmie słychać widać, że karetka porusza się bardzo szybko, omija inne samochody i przejeżdża na czerwonym świetle; cały czas jednak na sygnale. W tle słychać: "Stówka na tarczy. Bijemy rekordy ku..a!", "Rozpędzamy się do prędkości światła ku..a!" Jak się okazało, kierowca miał prawo ignorować przepisy. Policjanci ustalili, że wraz z sanitariuszem jechał do pacjenta. Nie grozi mu więc mandat ani punkty karne.

Zresztą, jak ustalili mundurowi, do zdarzenia doszło w listopadzie 2011 roku, a to oznacza, że wykroczenia i tak by się przedawniły. Dla kierowcy to niewątpliwie dobra wiadomość , bo gdyby było inaczej mógłby nawet stracić prawo jazdy.

Pracodawca mężczyzny podszedł do sprawy dużo bardziej surowo. Kierowca stracił posadę. Aby zapobiec podobnym incydentom w przyszłości w niektórych karetkach zainstalowano - na razie testowo - kamery monitoringu.

(MKam)