Katowicki sąd ostatecznie umorzył sprawę dwóch pielęgniarek, które fotografowały się z wcześniakami. Sąd Okręgowy w Katowicach uznał, że zachowanie pielęgniarek było naganne, ale nie dopatrzył się przestępstwa.

Dotykanie rekami zaopatrzonymi w biżuterię czy wkładanie do fartucha nie spowodowały u pokrzywdzonych dzieci bezpośredniego zagrożenia dla życia lub zdrowia - powiedziała sędzia Edyta Kowalik.

Będzie odwołanie prokuratury od postanowienia sądu rejonowego w Katowicach, który umorzył postępowanie w sprawie pielęgniarek, które dwa lata temu fotografowały się z wcześniakami wyjmowanymi z inkubatorów. czytaj więcej

Identyczny werdykt wydał latem Sąd Rejonowy. Dzisiejsze orzeczenie jest prawomocne i ostatecznie kończy postępowanie.

Do incydentu doszło przed dwoma laty – pracownice katowickiego szpitala wyjęły wcześniaki z inkubatorów i robiły sobie z nimi zdjęcia. Krótko po opublikowaniu zdjęć prokuratura zarzuciła kobietom narażenie wcześniaków na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub zdrowia. Groziło za to do pięciu lat więzienia. Śledztwo trwało półtora roku; dużo czasu zajęło przede wszystkim ustalenie tożsamości dzieci. Kobiety nie przyznały się do zarzutów, choć nie negowały samego zdarzenia.

Obie pielęgniarki, 33-letnia Beata K. i 30-letnia Karina T., zostały zwolnione z pracy - najpierw dyscyplinarnie, potem jednak dyrekcja szpitala zgodziła się, aby odeszły za porozumieniem stron. Sąd uchylił im w lipcu zakaz wykonywania zawodu pielęgniarki.