"Powstała sytuacja ogromnej kompromitacji Trybunału Konstytucyjnego i ta kompromitacja się pogłębia, bo to orzeczenie z 3 grudnia było podjęte w niewłaściwym składzie" – tak Jarosław Kaczyński skomentował na antenie telewizji Republika najnowszą odsłonę sporu wokół TK. "Marszałek Sejmu - uważa Kaczyński - może zwrócić się, oczywiście nie bezpośrednio, poprzez swego przedstawiciela, o to, żeby zgodnie z Kodeksem postępowania cywilnego uznać ten wyrok za nieważny" – dodał prezes Prawa i Sprawiedliwości.

Lider PiS Jarosław Kaczyński w Sejmie /PAP/Tomasz Gzell /PAP

Zdaniem Jarosława Kaczyńskiego rozpatrywanie sprawy w niepełnym składzie było podyktowane czysto politycznymi przesłankami, którymi Trybunał nie powinien się kierować. To były w gruncie rzeczy przesłanki partyjne - podkreślił prezes Prawa i Sprawiedliwości. Dodał, że jeżeli nie było wystarczającej liczby sędziów, którzy mogliby rozpatrywać sprawę, to nie powinna być ona rozpatrywana.

Nie można takiego orzeczenia publikować. Jego status prawny jest co najmniej w najwyższym stopniu niejasny, a wszystkie organy państwowe działają na podstawie prawa. Jeżeli coś na pierwszy rzut oka z tego punktu widzenia jest wątpliwe, to nie można dopuścić do tego, żeby było to publikowane - ocenił Kaczyński. Trudność tej sytuacji polega na tym że Trybunał łamie prawo, a jego sędziowie stawiają sami siebie w sytuacjach, łagodnie mówiąc, skrajnie dwuznacznych. I z tego trzeba jakoś wyjść - tłumaczył.

Zdaniem Jarosława Kaczyńskiego impas wokół TK można zakończyć uchwaleniem ustawy. Sądzę, że jedyną możliwością jest ustawa naprawcza, która doprowadziłaby Trybunał do takiego stanu, w jakim być powinien. Są tutaj ograniczenia konstytucyjne i nie można poza te ograniczenia wyjść w żadnym wypadku, ale taka ustawa naprawcza powinna być wkrótce uchwalona, bo bez tego z tego stanu nie wyjdziemy - ocenił były premier. Poinformował też, że PiS już rozpoczęło prace nad takim aktem prawnym.

Spór o wyrok z 3 grudnia

Wyrok Trybunału Konstytucyjnego będzie opublikowany - zapewniła w piątek rzeczniczka rządu. Informacja o wstrzymaniu przez KPRM publikacji orzeczenia TK z 3 grudnia wywołała burzę komentarzy. O obowiązku niezwłocznego ogłaszania orzeczeń przypominał prezes Trybunału; opozycja mówiła wręcz o zamachu stanu.

Szefowa KPRM Beata Kempa w liście do prezesa Trybunału Konstytucyjnego Andrzeja Rzeplińskiego napisała o wątpliwościach, czy 3 grudnia ws. ustawy o TK orzekał właściwy skład Trybunału. Poprosiła Rzeplińskiego o zajęcie stanowiska i poinformowała, że do tego czasu wstrzymuje publikację wyroku. "Do wyznaczenia składu orzekającego 3 grudnia ws ustawy o TK, Trybunał zastosował pozaustawowe kryterium, oznacza to naruszenie konstytucji, a skutkiem, w mojej ocenie, jest nieważność wyroku" - napisała Kempa.

Prezes TK w odpowiedzi skierował do premier Beaty Szydło pismo, w którym wskazał, że ogłaszanie wyroków TK jest obowiązkiem konstytucyjnym i podlega wykonaniu niezwłocznie. Ponowił także zarządzenie o niezwłocznym ogłoszeniu wyroku TK z 3 grudnia w Dzienniku Ustaw. Oświadczył, że zgodnie z art. 190 ust. 1 konstytucji - orzeczenia TK "mają moc powszechnie obowiązującą i są ostateczne". Dodał, że zgodnie z konstytucją ogłaszanie orzeczeń Trybunału jest "obowiązkiem konstytucyjnym i podlega wykonaniu niezwłocznie przez organ do tego zobowiązany, którym jest Prezes Rady Ministrów. Konstytucja nie przewiduje w tym zakresie żadnych wyjątków" - wskazał.

Rano, przed opublikowaniem treści pisma szefowej KPRM, media informowały, że wyrok TK z 3 grudnia dotyczący ustawy o TK nie zostanie opublikowany. Podawano, że pismo z taką informacją wysłała do TK szefowa KPRM.

Rzeczniczka rządu Elżbieta Witek stwierdziła, że "od samego rana w mediach publikowane są kłamstwa polegające na tym, jakoby KPRM nie chciała drukować wyroku TK". Oświadczyła, że nieprawdą są twierdzenia, że KPRM "skasowała" wyrok TK. Wyrażam ubolewanie, że prezes TK, do którego kieruje się urzędowe pismo z prośbą o wyjaśnienie, zamiast skierować je do nas, rozmawia poprzez media i wywołuje kłamliwy szum medialny. To, co się w mediach ukazało, jest zwykłym kłamstwem - powiedziała Witek. Poinformowała, że wyrok Trybunału Konstytucyjnego z 3 grudnia ws. ustawy o TK będzie publikowany. Jesteśmy w szóstym dniu roboczym i kompletnie nie rozumiemy, skąd wzięło się to zamieszanie. Zgodnie z orzeczeniem Sądu Najwyższego niezwłocznie drukowanie to 14 dni - stwierdziła. Jak dodała "poprzednia ekipa drukowała (orzeczenia TK) średnio od 4 do 9 dni".

"Mamy do czynienia z niezwykłą, totalną demolką konstytucji"

Zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa przez szefową KPRM w związku ze sprawą publikacji wyroku TK złożyła Nowoczesna. Dzisiaj minister Beata Kempa dokonała przestępstwa na oczach wszystkich obywateli - powiedziała rzeczniczka klubu Kamila Gasiuk-Pihowicz. To jest zupełny szok; to oznacza, że Rada Ministrów może publikować tylko te decyzje, które jej się podobają - komentował szef Nowoczesnej Ryszard Petru.

Mamy do czynienia z pełzającym zamachem stanu - ocenił polityk PO, Grzegorz Schetyna. Jego zdaniem premier Beata Szydło, jeśli nie zdecyduje o publikacji orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego, wejdzie "na drogę pod Trybunał Stanu".

Paweł Kukiz uznał, że spór o wstrzymanie publikacji wyroku TK, to kolejny dowód na to, że konieczna jest zmiana konstytucji. Jak dodał, im dłużej będzie się zwlekać ze stworzeniem nowej konstytucji, tym gorsze będą skutki kryzysu.

Mamy do czynienia z niezwykłą, totalną demolką konstytucji - ocenił lider ludowców Władysław Kosiniak-Kamysz. Według niego podawane przez KPRM wątpliwości to tylko "zasłona dymna".  

O "likwidacji niezawisłości sądów" napisała z kolei w oświadczeniu Partia Razem. Zdaniem polityków ugrupowania decyzja rządu stanowi "zapowiedź otwartego złamanie konstytucji", co oznaczałoby, że premier "sama postawi się przed Trybunałem Stanu". Na późniejszym briefingu przedstawiciele Razem zapowiedzieli, że w sobotę będą rozklejać plakaty z orzeczeniem TK i rozdawać go w formie ulotek na ulicach polskich miast.

Warszawska prokuratura okręgowa poinformowała, że prokurator zbada zawiadomienie ws. niepublikowania wyroku TK z 3 grudnia. Prokuratura potwierdziła, że kilka dni temu wpłynęło do niej zawiadomienie od osoby prywatnej, która uważa, że nieopublikowanie wyroku Trybunału z 3 grudnia jest przestępstwem niedopełnienia obowiązków lub przekroczenia uprawnień służbowych i działania na szkodę interesu publicznego - za co grozi do trzech lat więzienia.

Konstytucjonalista dr Ryszard Balicki uważa, że rolą Kancelarii Premiera jest techniczne opublikowanie wyroku Trybunału Konstytucyjnego, a nie jego merytoryczna ocena. Dodał, że TK miał prawo orzekać w składzie pięcioosobowym.

Konstytucjonalista prof. Piotr Uziębło powiedział, że wyrok Trybunału Konstytucyjnego jest ostateczny; powinien zostać opublikowany niezwłocznie. Według niego władza wykonawcza nie może oceniać, czy władza sądownicza działała w sposób właściwy.

Co TK uznał 3 grudnia?

3 grudnia TK uznał, że niekonstytucyjny jest przepis ustawy o TK z czerwca 2015 r. w zakresie, w jakim był podstawą wyboru 8 października przez Sejm poprzedniej kadencji 2 nowych "grudniowych" sędziów. Wybór pozostałej trójki - w miejsce sędziów, których kadencja minęła na początku listopada - był konstytucyjny. Ponadto TK uznał, że niezgodny z konstytucją jest przepis ustawy ws. zaprzysięgania sędziów TK przez prezydenta RP - rozumiany inaczej niż jako zobowiązujący go do niezwłocznego zaprzysiężenia sędziów.

Posłowie PO i część prawników mówili po tym wyroku, że prezydent musi zaprzysiąc trzech wybranych w październiku sędziów. Prezes Rzepliński zapowiedział zaś, że nie będzie wyznaczał do orzekania wybranych 2 grudnia pięciu sędziów - dopóki nie wyjaśni się sprawa zaprzysiężenia 3 sędziów wybranych w październiku.

Zanim 3 grudnia pięcioosobowy skład TK wydał wyrok co do ustawy o TK, oddalił wniosek Sejmu o odroczenie rozprawy. Przedstawiciel Sejmu poseł Marek Ast (PiS) uzasadniał taki pisemny wniosek Sejmu argumentem, że wobec wyboru 2 grudnia przez Sejm 5 nowych sędziów, TK może uzupełnić skład, by - jak wcześniej w sprawach ustrojowych - tak i tu Trybunał rozstrzygał w składzie pełnym (to minimum dziewięciu sędziów).

TK oddalił wtedy wniosek Sejmu. Nie powstały nowe okoliczności, by uznać, że zaistniała przesłanka, by nie orzekać w składzie pięcioosobowym -powiedziała przewodnicząca składu sędzia Sławomira Wronkowska-Jaśkiewicz. Brak podstaw do stwierdzenia, by uznać, że konieczny jest skład inny niż pięcioosobowy - dodała. Wyraziła też przekonanie, że wszystkim uczestnikom postępowania przyświecają te same wartości. Podkreśliła, że sprawę należy bezzwłocznie rozpoznać. Dodała, że taka sama jest moc wyroku składu pięcioosobowego, jak i pełnego.

Kilka dni wcześniej prezes Rzepliński, wiceprezes Stanisław Biernat i sędzia Piotr Tuleja - którzy brali udział w pracach nad tą ustawą o TK - zostali na swój wniosek wyłączeni ze sprawy przez TK (wnosił o to wcześniej także marszałek Sejmu Marek Kuchciński).

Zgodnie z art. 44 ustawy o TK, Trybunał orzeka w pełnym składzie (czyli co najmniej 9-osobowym) w sprawach: zgodności ustaw przed ich podpisaniem i umów międzynarodowych przed ich ratyfikacją z konstytucją; stwierdzenia przeszkody w sprawowaniu urzędu przez prezydenta RP oraz powierzenia marszałkowi Sejmu tymczasowego wykonywania obowiązków prezydenta RP; zgodności z konstytucją celów lub działalności partii politycznych; sporów kompetencyjnych między centralnymi konstytucyjnymi organami państwa; w których skład orzekający Trybunału zamierza odstąpić od poglądu prawnego wyrażonego w orzeczeniu wydanym w pełnym składzie; o szczególnej zawiłości lub doniosłości.

Według ustawy, o uznaniu sprawy za "szczególnie zawiłą albo o szczególnej doniosłości" rozstrzyga prezes Trybunału z własnej inicjatywy lub na wniosek składu orzekającego, przy czym do spraw o szczególnej doniosłości należą zwłaszcza takie, w których rozstrzygnięcie może wiązać się z nakładami finansowymi nieprzewidzianymi w ustawie budżetowej.

(MN)