Sprawa nominowania przez Sejm sędziów do Trybunału Konstytucyjnego w europejskich mediach jest przedstawiana najczęściej jednowymiarowo i bez kontekstu - napisał marszałek Sejmu Marek Kuchciński w liście, jaki skierował do szefa Parlamentu Europejskiego Martina Schulza. "Należy podkreślić, że aktualnie tocząca się debata i ostatnie działania polskiego Sejmu w sprawie wyboru nowych sędziów do TK związane są bezpośrednio z działaniami legislacyjnymi podjętymi przez poprzedni Sejm" - zaznaczył marszałek w liście do szefa PE.

/Romuald Kłosowski /RMF FM

Kuchciński napisał, że zmiany w ustawie o TK wprowadzone w czerwcu "umożliwiające Sejmowi poprzedniej kadencji m.in. nominowanie dwóch sędziów Trybunału w miejsce sędziów, których kadencja miała upłynąć już po zakończeniu kadencji tego Sejmu, zostały ocenione przez nowo wybrany w październiku Sejm jako wysoce kontrowersyjne".

"W związku z tym zostały podjęte natychmiastowe działania legislacyjne w celu naprawy sytuacji, co spotkało się z krytyką niektórych środowisk, opartą głównie na argumentach emocjonalnych" - napisał Kuchciński.

Jak dodał, "nawet ci uczestnicy debaty publicznej w Polsce, którzy najbardziej gwałtownie krytykują ostatnie działania Sejmu związane z wyborem nowych sędziów do TK przyznają, że rozwiązania prawne przyjęte w tym zakresie przez poprzedni Sejm były nieodpowiednie".

Marszałek Sejmu zwrócił także uwagę, że TK w wyroku z 3 grudnia "stwierdził m.in. że przepis nakazujący poprzedniemu Sejmowi wybór Trybunału, których kadencje upływają w grudniu 2015 roku, jest niezgodny z konstytucją".

"Ponadto należy zwrócić uwagę na fakt, że adekwatna ocena działań podjętych przez obecny Sejm jest możliwa jedynie w szerszym kontekście prawnym, a także po uwzględnieniu uwarunkowań aktualnej sytuacji politycznej w Polsce" - zaznaczył marszałek Sejmu.

Stwierdził też, że "żadna z instytucji międzynarodowych, ani w ramach UE, ani Rady Europy nie odniosła się w najmniejszym stopniu do przyjęcia przez poprzedni Sejm niekonstytucyjnych regulacji prawnych".

"W zawiązku z tym, należy oczekiwać tej samej bezstronności i powściągliwości w ocenie aktualnej sytuacji" - zaznaczył Kuchciński". "Jakakolwiek dysproporcja w reakcjach na działania legislacyjne w Polsce, podjęte przez poprzedni i obecny Sejm, w czerwcu i w listopadzie, mogłaby podać w wątpliwość bezstronność i zasadność zaangażowania instytucji międzynarodowych w procesy demokratyczne w Polsce. Byłoby to oczywiście mylne wrażenie, ale jakże niepożądane" - stwierdził marszałek Sejmu.

W liście do przewodniczącego PE Kuchciński oświadczył, że "Polska jest znana ze swojego przywiązania do zasad i wartości stanowiących podstawę UE oraz wysiłków na rzecz promowania i wspierania demokracji, praw człowieka i rządów prawa". "Wystarczy wspomnieć, że to w Polsce zostały zapoczątkowane przemiany demokratyczne w Europie Środkowo-Wschodniej, jakie miały miejsce 25 lat temu" - podkreślił marszałek Sejmu.

"Dajemy temu wyraz także poprzez starania, by w pełni urzeczywistniać i rozwijać dorobek prawny UE, który wysoce cenimy" - dodał Kuchciński.

Wyraził także nadzieję na "bardzo dobrą współpracę" Sejmu z Parlamentem Europejskim "we wszystkich sprawach związanych z jego celami i zadaniami".

Europejska Partia Ludowa, Socjaliści i Liberałowie proponowali, by na najbliższej sesji PE podniesiony został temat sytuacji w Polsce w związku z wydarzeniami, jakie miały miejsce po objęciu rządów przez PiS. Do szefa europarlamentu wpłynęły dwa wnioski w tej sprawie: jeden o pytanie ustne do Komisji Europejskiej, a drugi - o oświadczenie Komisji Europejskiej na ten temat. Oba mogły wiązać się z dyskusją europosłów.

Konferencja przewodniczących PE postanowiła jednak w środę, że na najbliższej sesji nie będzie debaty na temat sytuacji w Polsce w związku z TK. Zaważyła na tym opinia polskich polityków, którzy niezależnie od przynależności partyjnej, byli przeciwni temu pomysłowi. We wtorek były szef MSZ Grzegorz Schetyna, a także lider Nowoczesnej Ryszard Petru namawiali w Brukseli, by na razie nie organizować dyskusji o sytuacji w Polsce na forum europarlamentu. Przeciwko wypowiedział się też w środę były premier, obecnie szef Rady Europejskiej Donald Tusk.

(j.)