Zasadnicza cześć lotu przebiegała normalnie, nie zgłaszałem problemów technicznych z maszyną – zeznał podczas przesłuchania pilot samolotu MIG-29, który 18 grudnia 2017 r. rozbił się pod Mińskiem Mazowieckim. Jak ustalił reporter RMF FM Paweł Balinowski, badający sprawę prokuratorzy rozmawiali już z kilkunastoma świadkami.

Żandarmeria Wojskowa w pobliżu miejsca katastrofy / Leszek Szymański /PAP

Do tej pory przesłuchano m.in. kontrolerów lotniczych, techników obsługujących samolot a także pracowników lotniska. Ich zeznania są teraz porównywane z innymi zebranymi dowodami - chodzi o ustalenie spójnej wersji wydarzeń.

Pilot maszyny w rozmowie ze śledczymi potwierdził, że po wypadku myśliwca o własnych siłach wydostał się z kabiny. Teraz trzeba poczekać na opinie biegłych, którzy ocenią stan rozbitej maszyny oraz to, czy pilot zachował się prawidłowo.

Śledztwo prowadzone jest pod kątem nieumyślnego spowodowania katastrofy w ruchu powietrznym. Prokuratorzy nadal nie dostali wniosków od komisji, która z upoważnienia ministerstwa obrony również bada tę sprawę. 

(mn)