U franciszkanów, w boliwijskim mieście Cochabamba, pojawił się nowy zakonnik. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie jego wygląd. Zakonnik waży niespełna 10 kilogramów, ma cztery łapy i jest wyszczekany. To sznaucer o imieniu Carmelo, nazywany bratem Wąsikiem.

Sznaucer Carmelo we franciszkańskim habicie /Kasper Mariusz Kaproń Ofm /Facebook

Bezpański pies został przygarnięty przez zakonników cztery miesiące temu. Jak wyjaśniał w lokalnej telewizji ATB jeden z braci zakonnych, wszystko zaczęło się od żartu: Czasem śmialiśmy się, że wśród nas jest brat Carmelo, taki z wąsami. Potem ktoś wpadł na pomysł, by sprawić mu habit. 

Mieliśmy w kościele kukiełki, którymi zabawialiśmy dzieci. Jedna z nich miała habit. Użyliśmy go - mówił zakonnik. 

Franciszkanie zaznaczają jednak, że sznaucer jest ubierany w ten sposób tylko od czasu do czasu. Nie zmienia to faktu, że zdjęcia brata Carmelo vel Wąsika zrobiły furorę. Do klasztoru bez przerwy przychodzą ludzie, którzy chcą go zobaczyć. 


A sznaucer zżył się z franciszkanami. Jak mówią, dostarcza im wielu radości. Ma tylko jeden brzydki zwyczaj: wszystko, co trafi w jego łapki, zakopuje w ogrodzie. 

Jeden z braci zakonnych z Cochabamba - Kasper Mariusz Kaproń tak skomentował na portalu społecznościowym całą tę historię: 

"Paradoks dzisiejszego świata. Chcesz zainteresować świat jakimś realnym i ważnym problemem: nikogo to nie zainteresuje.

Zrobisz dla zabawy zdjęcie psa i zamieścisz na fb, zainteresują się media całego świata".

(pj)