„Obietnica emerytalna prezydenta Dudy jest niesamowicie nieodpowiedzialna, sprzeczna z polskim interesem narodowym i z interesem samych emerytów” – mówi w Kontrwywiadzie RMF FM były wicepremier i minister finansów Jacek Rostowski z PO. „Mniej się bałem, że jak PiS dojdzie do władzy to nie dotrzyma obietnic, niż, że dotrzyma swoich głupich obietnic” – dodaje Rostowski. „Jeżeli propozycja Andrzeja Dudy zostanie wprowadzona, to przyszły rząd, po 2019 roku, będzie zmuszony do podwyższenia wieku emerytalnego, tylko jeszcze szybciej” – zapowiada Rostowski. Pytany o swoje wypowiedzi sprzed 5 lat nt. reformy emerytalnej odpowiada: „Między 2010 a 2011 upłynął rok, kiedy zadziałała reforma emerytur pomostowych i zobaczyliśmy, że mało ludzi chętnie z własnej woli dłużej pracuje”.

Posłuchaj Kontrwywiadu RMF FM

Konrad Piasecki, RMF FM: Euroświętoszki i eurozarozumialcy znów pokazali chłopcom do bicia ze wschodu, kto w Europie rozdaje karty?

Jacek Rostowski, były wicepremier i minister finansów: To jest dla Polski bardzo dobry kompromis. Z jednej strony osiągnęliśmy wszystkie te techniczne cele, które chcieliśmy - nie ma formalnego klucza obowiązkowego rozdziału uchodźców w krajach Unii Europejskiej itd. Z drugiej strony nie postawiliśmy się w tej grupie ultrasów można by powiedzieć - skrajnych przeciwników rozdzielania uchodźców czy rozlokowania uchodźców po różnych krajach.

Tyle, że to było tak, że my tym ultrasom, jak pan powiedział, a wcześniej pisał pan o chłopcach do bicia ze wschodu - najpierw przewodziliśmy, najpierw ich popychaliśmy do boju, najpierw się spotykaliśmy w gronie Grupy Wyszehradzkiej, by na ostatniej prostej zostawić ich samych. Mało to polskie i mało to romantyczne.

Proszę nie przesadzać. Jednak tak machiaweliczna polityka polska nie była.

Nie, ale de facto była...

Nie.

Widział pan, że szliśmy z Fico, szliśmy z Orbanem, a jak przyszło do szczytu to powiedzieliśmy: "OK, wy głosujcie przeciw, a my zagłosujemy z wielkimi tego świata".

Ale nie dlatego, że są wielkimi tylko dlatego, że jest jedna fundamentalna różnica między sytuacją Polski i sytuacją Węgier czy Słowacji. Polska naprawdę jest krajem granicznym Unii Europejskiej, krajem, który graniczy z krajem, w którym jest wojna domowa i z którego - nie daj Boże, ale na pewno nie możemy tego wykluczyć - może do nas za jakiś czas, i to nie aż tak odległy, przyjść nie kilka, nie kilkaset tysięcy, ale nawet kilka milionów uchodźców.

Tyle, że w takim razie patrząc na efekty całej tej kampanii, całej tej europejskiej batalii o uchodźców, w Europie Zachodniej wyrobiliśmy sobie de facto opinię niesolidarnych egoistów, a w Europie Wschodniej wyrobiliśmy sobie opinię niesolidarnych i zmiennych sojuszników. Opcja lose-lose - i tu przegraliśmy, i tu przegraliśmy.

Cytat

W Europie Zachodniej wyrobiliśmy sobie opinię, uważam, jednak rozumnych, ale zdecydowanych partnerów

Powiem inaczej: w Europie Zachodniej wyrobiliśmy sobie opinię, uważam, jednak rozumnych, ale zdecydowanych partnerów, w Europie Wschodniej - nie zgadzam się z tym, co pan mówił wcześniej. Nie byliśmy przywódcami tej grupy, która przeciwstawiała się jakimkolwiek mechanizmom lokowania uchodźców w innych krajach Unii. Przywódcami byli Orban i Fico. Chcę powiedzieć jeszcze coś innego, co jest absolutnie kluczowe. Mówiłem o tym, co może się stać za kilka lat, może nawet teoretycznie wcześniej. Ta polityka, którą proponuje nam Jarosław Kaczyński, doprowadziłaby do sytuacji, w której to, co mówilibyśmy i robilibyśmy w debacie w tej sprawie, byłoby zapamiętane, zapisane i przeciwko nam wykorzystywane w sytuacji, w której my moglibyśmy potrzebować pomocy, na dużo, dużo większą skalę. My chcemy oczywiście, jesteśmy pozytywnie nastawieni do Ukraińców, ale można sobie wyobrazić sytuację taką, gdzie setki tysięcy i miliony ludzi do nas przychodzą - i wtedy byśmy tej pomocy potrzebowali. Wtedy powiedzieliby nam: "Przepraszam, ale to wy mówiliście, że to jest sprawa suwerenności narodowej"...

Panie premierze, ale to i tak zostało zapisane w europejskich głowach. Ciężko określić naszą taktykę na ten bój jako taktykę dobrze przemyślaną i dobrze zaplanowaną. To była jednak taktyka działania pod presją i bardzo zmiennych sojuszy...

Cytat

Polityka, którą proponowała nam i proponuje nam opozycja, byłaby totalnie samobójcza i poziom - no powiem wręcz głupoty i takiego samozaparcia (...) - jest dla mnie dramatycznie niepokojący

Ja myślę, że to była taktyka, gdzie wykazaliśmy rozsądek i pewną taką zręczność taktyczną, ale wszystko w granicach przyzwoitości. Ale co jest ważniejsze, pan trochę przesadza z tym jak pan przedstawia to, jak ta kwestia była i będzie zapamiętana na Zachodzie. Ale polityka, którą proponowała nam i proponuje nam opozycja, byłaby totalnie samobójcza i poziom - no powiem wręcz głupoty i takiego samozaparcia, wściekłości, głupoty, który jest potrzebny, żeby dobrze się czuć z taką polityką, jest dla mnie dramatycznie niepokojący.

Pan wszystko sprowadza do opozycji. To porozmawiajmy nie o opozycji ale o Andrzeju Dudzie, który z tej opozycji się wywodzi.

Nie, nie, ja po prostu chciałem powiedzieć, że można dyskutować takie odcienie szarości, czy ta polityka była idealnie kalibrowana do sytuacji - uważam, że była dobrze kalibrowana - ale jest kwestia zasadniczych kierunków, które się wybiera. Kierunek rozsądnej obrony interesu narodowego Polski i samobójczej głupoty.

Andrzej Duda spełnia swoje wyborcze emerytalne obietnice. Pan się dziwi i ma mu to za złe?

Ja zawsze dużo bardziej obawiałem się, że gdy PIS przyjdzie do władzy to dotrzyma swoje obietnice niż tego, że...

No ale Andrzej Duda dotrzymuje dzisiaj obietnic wyborczych i chyba trzeba mu to uznać za plus.

Cytat

Zawsze mniej się bałem tego, że jak PIS dojdzie do władzy to nie dotrzyma swoich obietnic, niż że jak dojdzie do władzy to dotrzyma swoje głupie obietnice

Panie redaktorze, chciałem powiedzieć, że ja zawsze mniej się bałem tego, że jak PIS dojdzie do władzy to nie dotrzyma swoich obietnic, niż że jak dojdzie do władzy to dotrzyma swoje głupie obietnice i widać...

Chce pan powiedzieć, że obietnica emerytalna była głupia?

Obietnica Andrzeja Dudy jest niesamowicie nieodpowiedzialna, sprzeczna z polskim interesem narodowym, sprzeczna z interesem samych emerytów.

Ale może Andrzej Duda wsłuchał się w pańskie słowa sprzed pięciu lat. Mówił pan tak - czerwiec 2010: "Nie widzę konieczności ustawowego podnoszenia wieku emerytalnego". Wrzesień 2010: "Nie chciałbym się angażować w reformy bolesne i niepotrzebne np. podwyższenie wieku emerytalnego". Posłuchał Jacka Rostowskiego sprzed pięciu lat i zrobił to, co zrobił.

Ale między dziesiątym i jedenastym upłynął rok, kiedy już zadziałała reforma emerytur tych pomostowych i zobaczyliśmy, że naprawdę relatywnie mało ludzi, chętnie - jakby z własnej woli - dłużej pracuje.

Ale teraz mamy lepiej zdefiniowaną składkę i niską emeryturę przy przechodzeniu wcześniejszym, wobec czego oni w odruchu obronnym i takim odruchu ekonomicznego rozsądku będą przechodzili na emeryturę później, chociaż będą mieli możliwość przechodzenia wcześniej.

Widzieliśmy właśnie w tym roku, jak relatywnie mało ludzi przechodzi dobrowolnie, znaczy dłużej pracuje, zresztą widzimy to cały czas i w sytuacji, w której naprawdę te emerytury w tym nowym systemie stworzonym w 1997 roku  będą relatywnie niskie, to te dodatkowe 10 proc. realnej emerytury, którą każda osoba dostanie, dzięki temu, że pracuje o rok dłużej, czyli mężczyźni będą mieli 20 proc.  więcej już od 20. roku, kobiety zresztą też, a kobiety w końcu w 40. roku, kiedy dojdą do tego wieku 67 lat, będą miały aż o 70 proc. więcej. To jest jedyny rozsądny kierunek i skutek tego, co proponuje prezydent Duda, jeżeli będzie wprowadzone w przyszłej kadencji, co nie daj Bóg będzie, że nie w przyszłej, ale w następnej kadencji, następny rząd po 19. roku będzie zmuszony do podwyższenia wieku emerytalnego, tylko jeszcze szybciej, żeby dojść do tego samego stanu w 2040 roku. Niestety, to będzie dla ludzi wiele utrudnień w planowaniu swojego życia.

Ostatnie pytanie od wielu słuchaczy - czy wraz z końcem kadencji parlamentarnej pan kończy przygodę z polityką? Bo pan nie kandyduje.

Cytat

W takiej polityce można by powiedzieć pierwszej linii nie będę uczestniczył

Ja nie kandyduję i w takiej polityce można by powiedzieć pierwszej linii nie będę uczestniczył.