"Dyskusja o maseczkach jest niezbyt potrzebna w tym momencie. (..) Jedni sobie postawili za punkt honoru, żeby drugich zmusić (do noszenia maseczki - przyp. red.), a drudzy postawili sobie za punkt honoru, żeby nie dać się zmusić" - mówił w Porannej rozmowie w RMF FM poseł Konfederacji Artur Dziambor pytany o posłów Konfederacji, którzy wczoraj podczas obrad w Sejmie występowali bez maseczek ochronnych.

Czy zdaniem polityka nie ma epidemii koronawirusa? To nie jest zupełnie niegroźna alergia. Nigdy tak nie powiedziałem. Uważam, że to jest bardzo groźna choroba dla tych, którzy ją złapią - stwierdził Artur Dziambor. 

Nasz gość odpowiadał też na pytania o ustawę o ochronie zwierząt. 

Żona nie ma futra i uważa, że to obrzydliwa sprawa nosić coś takiego. (...) Wspieram żonę i mówiłem na mównicy sejmowej, że nie powinno być w sprzedaży futer i że można doprowadzić do tego metodami rynkowymi - mówił w Porannej rozmowie w RMF FM poseł Konfereracji dodając: Natomiast to, co robi rząd, to jest zamykanie branży sztucznie, ustawą.

Dziambor: COVID-19 musi przejść przez społeczeństwo i wtedy dopiero będzie dobrze

Ostatecznie będzie tak, że ta choroba musi przejść przez społeczeństwo i wtedy dopiero będzie dobrze - tak o COVID-19 mówił Artur Dziambor z Konfederacji. Gość Porannej rozmowy w RMF FM podkreślał, że według niego nie ma epidemii koronawirusa, jest tylko choroba. Według posła granicą, za która można ogłosić epidemię jest 10 proc. Jeszcze 10 procent społeczeństwa nie mamy. Chorujące 10 procent, tego jeszcze nie mamy. Ale niestety patrząc na liczby to idziemy w bardzo złym kierunku, dlatego że będziemy przechodzili tę falę akurat w okresie jesiennym - stwierdził. 

Robert Mazurek pytał swojego gościa również o kwestię rozliczenia jego partii. Państwowa Komisja Wyborcza nie zaakceptowała sprawozdania finansowego Konfederacji przez jedną fakturę opiewającą na kwotę 307,50 zł. U nas samo rozliczenie było tip-top - bronił się Dziambor. U nas było wszystko lege artis i czyste, natomiast odrzucenie samego wniosku o udzielenie subwencji wynika z tego, że na jednym z banerów pojawił się nadruk z poprzedniej kampanii - twierdził. Wytykał absurdalne - według niego - przepisy podając przykład jego materiałów reklamowych, które w wyborach za 3 lata mają być bezużyteczne. Nie mogę ich wykorzystać, ponieważ to są banery z poprzedniej kampanii. Mimo to, że twarz ta sama - chociaż może schudnę trochę - nazwisko to samo, partia ta sama, kolory te same. Nie mogę tego powiesić, ponieważ to nie będzie baner z tej kampanii wyborczej. To będzie nielegalne z mojej strony - przekonywał. To jest tak jak ten mężczyzna, co miał areszt za to, że zjadł cukierka w sklepie - ocenił Dziambor.

Poniżej cała treść rozmowy:

Robert Mazurek: Dzień dobry, kłaniam się państwu nisko z Warszawy ze studia RMF. W swoim mieszkaniu jest nasz gość, Artur Dziambor, poseł Konfederacji przebywający w samoizolacji, samokwarantannie - są teraz takie nowe słowa.

Artur Dziambor: Tylko muszę zdementować - to nie jest samokwarantanna, jestem na kwarantannie oficjalnie.

A, jest pan oficjalnie już.

Przez sanepid, z aplikacją, policja przyjeżdża sprawdzać, czy jestem.

A widzi pan, bo jak rozmawialiśmy z posłem Foglem, to on się sam zakwarantannował. Zaizolował.

Nadgorliwość gorsza niż faszyzm jest, natomiast ja rzeczywiście zostałem przez sanepid zgłoszony i sytuacja jest taka, że jestem normalnie, całkowicie... Przechodzę przez ten system, który został wymyślony specjalnie dla tych, którzy muszą być odseparowani od społeczeństwa.

Cieszymy się bardzo, że panu teraz dobrze wygodnie, sam się pan w mieszkaniu dobrze bawi na pewno. A pytanie jest poważne - czy wyście się wczoraj dobrze bawili w sejmie? Pańscy koledzy, którzy co chwila wyskakiwali na mównicę bez maseczki, choć - jak twierdzą inni - było ustalone na posiedzeniu prezydium Sejmu, że wszyscy będą w Sejmie w maseczkach?

Właśnie nie było ustalone, więc też i nasi posłowie...

Było ustalone, tylko was nie ma w prezydium Sejmu, dlatego że nie macie klubu.

... chcieli swoje prawa zrealizować. Natomiast ta dyskusja o maseczkach w ogóle jest taka niezbyt potrzebna w tym momencie.

Dlaczego pan tak uważa?

Chcieliśmy pokazać pewną pewną zasadę, którą kieruje się Prawo i Sprawiedliwość na sali sejmowej, ale też i na zewnątrz, bo wiemy, że za chwilę już będziemy w tych miasteczkach chodzili właściwie wszędzie.

3003 nowe zakażenia wczoraj, 75 osób zmarło. Rozumiem, że poseł Artur Dziambor jest niewzruszony, uważa, że epidemii nie ma. Pan tak mówił parę dni temu, dokładnie 4 dni temu powiedział pan, że epidemii nie ma, natomiast jest choroba, która dla niektórych może być ciężka.

Taka jest trochę prawda. Niestety...

To porozmawiajmy o tej prawdzie. Świńska grypa 2010: 182 osoby zmarły - to była duża epidemia w Polsce. W tej chwili na COVID zmarły do wczoraj 2792 osoby. To jest 15 razy więcej, dokładnie 15 razy więcej. Szanowny panie - 35 milionów osób na świecie jest zakażonych - 7,5 miliona w samych Stanach Zjednoczonych. Rozumiem, że pandemii nie ma. To jest po prostu zbieg okoliczności. Jeszcze tylko jedno. Donald Trump, Adam Małysz, Tom Hanks, Łukasz Szumowski, Arkadiusz Milik, i żeby było bliżej koszuli - cała Pogoń Szczecin. Oni wszyscy też zupełnym przypadkiem zapadli na zupełnie niegroźną alergię.

To nie jest zupełnie niegroźna alergia, ja nigdy w życiu tak nie powiedziałem. Uważam, że to jest bardzo groźna choroba dla tych osób, które ją złapią i rzeczywiście przechodzą ją tak, jak można ją przechodzić ze wszystkimi objawami. Współczuję szczerze tym ludziom, którzy właśnie ją w ten sposób przechodzą. Ci, którzy są ogłoszeni jako ci, którzy zmarli na COVID, no to tutaj akurat bym potrzebował jeszcze danej takiej, czy to są ludzie, którzy zmarli tylko na COVID, czy przy okazji mając COVID, jako nosiciele.

Ale wie pan doskonale, że w ten sposób w ten sposób nikt w życiu nie zmarł z przedawkowania alkoholu. Po prostu umiera się - z powodu problemów z wątrobą, zniszczenia organów wewnętrznych. A że to jest spowodowane przez alkohol - no trudno, zbieg okoliczności - mówi Artur Dziambor.

No nie. Bez przesady. To nie jest tak, my jesteśmy w trakcie w tym momencie istnienia pewnej choroby, która przechodzi przez społeczeństwo i możemy się przed tą chorobą bronić, odkładając w czasie tak naprawdę przechodzenie tej choroby, a możemy zdecydować się na inny scenariusz. Nasz rząd wybrał taki scenariusz, w którym my rzeczywiście przed tą chorobą się chronimy do momentu, gdy już nie będziemy w stanie się przed nią uchronić.

Ilu wirusologów zasiada w kole Konfederacji?

Ani jeden.

A ilu lekarzy?

A ilu, panie redaktorze, zasiada w redakcji RMF FM? Niestety to tak nie działa.

Ja naprawdę nie wiem, jakie wykształcenie mają moi koledzy na przykład z Krakowa. Mogę panu tylko powiedzieć w związku z tym, że nie zasiada np. w Warszawie żaden profesor medycyny ani wirusolog, to my stosujemy się do tego, co mówią mądrzejsi od nas w tej dziedzinie.

My również.

Naprawdę? Nie zauważyłem. Wczoraj widziałem... wie pan, nie chcę być niegrzeczny, ale to była jakaś kompletna dziecinada. "My pokażemy, że my się pani nie boimy i czapki nie założymy".

Mnie wczoraj nie było Sejmie akurat, bo jestem na kwarantannie. Natomiast oglądałem kolegów, i tak, jak mówię: nie ma sensu o tych maseczkach rozmawiać, ponieważ to sobie jakoś za punkt honoru jedni postawili, żeby zmusić drugich, a drudzy postawili, żeby nie dać się zmusić do tego.

Ale właśnie mówi pan o was. Postawiliście sobie to za punkt honoru. Czy to jest poważna polityka? To tylko jedno ostatnie pytanie w tej sprawie.

Nie, to jest zupełnie niepotrzebne...

Dziękuję za tę samokrytykę.

... natomiast mandat posła pozwala na to, żeby w wolny sposób go wykonywać i akurat no nie powinno być takich sytuacji.

Dziękuję, ta samokrytyka została odczytana. Nie chciał pan cały czas rozmawiać o maseczkach i to się świetnie składa, bo ja również nie. Waszym ostatnim hobby były futerka. Pytanie, czy pani Dziamborowa ma futro?

Nie ma.

A futerkowcy nie podarowali?

Nie, nie ma i uważa, że to jest obrzydliwa sprawa, żeby w ogóle nosić coś takiego.

Pan wspiera w tym żonę, czy raczej mówi: weź, są takie fajne i ciepłe?

Wspieram żonę jak najbardziej i nawet mówiłem o tym na mównicy sejmowej, że ja uważam, że nie powinno być futer tego typu sprzedawanych na rynku, że można do tego doprowadzić metodami rynkowymi. Przekonać ludzi, żeby tak jak moja kochana żona twierdzili, że nie potrzebują futra w życiu. I wtedy ten biznes sobie sam zniknie, bo zlikwidujemy popyt na to. Natomiast to, co robi rząd to jest zamykanie biznesu sztucznie, ustawą. Tak jak ustawą się uszczęśliwia ludzi i daje się im....

To w ogóle pan powinien zrezygnować z zasiadania w Sejmie. Bo Sejm, proszę pana, nie wiem, czy pan już to wie, Sejm to jest takie miejsce, w którym się uchwala ustawy, czyli przepisy, które ludziom coś nakazują albo czegoś zakazują, albo na co zezwalają. Jeżeli pan uważa tę działalność za absurdalną, to może należało pozostać przedsiębiorcą?

My mamy różnej wagi głosowania w Sejmie. I rzeczywiście np. mieliśmy podatek cukrowy, co do którego my nie mamy wątpliwości i walczymy z nim ostro, szczególnie ja walczę z tym podatkiem cukrowym, ale umówmy się. Od tego, że puszka coli zdrożeje 50 gr od 1 stycznia, my nie umrzemy, jakoś to przeżyjemy. Udźwigniemy to. Ja lubię pić, dalej będę kupował. Więc tą konkretną ustawą kilka tysięcy, jeżeli kilkanaście tysięcy ludzi, po prostu traci pracę.

Pytanie o przyszłość polityczną Jana Krzysztofa Ardanowskiego, który przestał być ministrem. Ciągle jeszcze jest w klubie PiS, ale od czasu do czasu słyszymy, że takie zakusy konfederatów, by go zaprosić do was. Czy pan uważa, że to byłby dobry pomysł, żeby np. były minister rolnictwa, dzielny, zasłużony w walce z tą ustawą o ochronie zwierząt, został konfederatą?

Nas połączyła rzeczywiście walka o tę ochronę, przemysłu futerkowego i uboju religijnego. Natomiast inne rzeczy nas dzielą. I pan Ardanowski jest dojrzałym politykiem, dużo starszym ode mnie i dużo większym stażem w polityce ode mnie, więc myślę, że sam wie, jak dalej pokierować swoją karierą.