Duże doświadczenie polityczne zdecydowało o powołaniu Elżbiety Witek na stanowisko szefa Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji – uważa senator PiS Aleksander Bobko. "Żyjemy w świecie, w którym doświadczony polityk jest w stanie kierować prawie każdym resortem. To nie jest tylko polski ewenement" – powiedział gość Popołudniowej rozmowy w RMF FM i przywołał przykład byłego kanclerza Niemiec Helmuta Kohla, który – podobnie jak Elżbieta Witek - z wykształcenia był historykiem. "Elżbieta Witek wizerunkowo dla rządu będzie ciekawym ministrem, szczególnie w zderzeniu ze służbami mundurowymi. Z drugiej strony jest to sygnał do struktur partii: „Jesteś pracowitym, lojalnym naszym członkiem – zostaniesz nagrodzony” – uważa z kolei Grzegorz Napieralski. Nasz gość zwrócił uwagę, że wśród nowo powołanej kadry nie ma ludzi młodych. "Jarosław Kaczyński bardzo się bał, by ktoś taki jak Misiewicz mu nie wyskoczył"– stwierdził.

"Teresa Czerwińska była dobrym ministrem finansów. Dla finansów publicznych był to rok dobry" - mówi o odwołanej szefowej resortu finansów senator PiS Aleksander Bobko. Dopytywany o przyczyny je odwołanie, stwierdził: "Nie znam kulisów".

"Coś się musiało wydarzyć na linii premier-pani minister, że ta współpraca przestała pani minister odpowiadać, czy przestała panu premierowi odpowiadać. Rozstali się w sposób elegancki" - stwierdził gość Popołudniowej rozmowy w RMF FM.

"Pani minister nie chciała się podpisać po tymi projektami ustaw (o "piątce Kaczyńskiego - red.). Ona dokładnie wie, co się stanie w dłuższej perspektywie. Ona nie chciała tego firmować" - to z kolei opinia senatora Grzegorza Napieralskiego. 

O nowych ministrach w rządzie Mateusza Morawieckiego mowa była także w internetowej części rozmowy. Grzegorz Napieralski za wzmocnienie tego rządu uznał ministrów Elżbietę Witek i Jacka Sasina, natomiast jako najsłabszy punkt wskazał nowego szefa resoru edukacji Dariusza Piontkowskiego.

Senatorowie mówili też o zbliżających się wyborach do Sejmu i Senatu. Aleksander Bobko prognozował, że w tym roku Prawu i Sprawiedliwości będzie trudniej niż 4 lata temu zdobyć większość w Senacie. Grzegorz Napieralski natomiast przyznał, że rozmawia z politykami Platformy Obywatelskiej w regionie zachodniopomorskim o swoim starcie do izby wyższej parlamentu. 


Posłuchaj rozmowy Marcina Zaborskiego z Aleksandrem Bobko i Grzegorzem Napieralskim

Marcin Zaborski, RMF FM: Rekonstrukcja rządu stała się faktem. No to porozmawiajmy o faktach tylko. Panie senatorze, jakie doświadczenie Elżbiety Witek sprawiło, że została szefową MSWiA?

Aleksander Bobko: Myślę, że duże doświadczenie polityczne. Żyjemy w takim świecie, gdzie doświadczony polityk, to może zabrzmi dziwnie, ale takie są fakty właśnie, może kierować...

Bardzo pojemna kategoria - doświadczenie polityczne. Z wykształcenia historyczka, z zawodu nauczycielka, w tej kadencji Sejmu nie zajmowała się sprawami resortu, pracowała w sejmowej komisji regulaminowej spraw poselskich i immunitetowych.

A.B.: No doświadczony polityk w dzisiejszym świecie politycznym jest w stanie kierować w zasadzie prawie każdym resortem. I to nie jest tylko polski ewenement. To także jest widoczne w świecie, a historycy... Historykiem był kanclerz Helmut Kohl. Można byłoby dalej wyliczać.

Tylko pani minister wchodzi do resortu i mówi dziś na dzień dobry: to jest resort zupełnie dla mnie nowy. Też niespodzianka, dlatego przede wszystkim będę się na początku bardzo intensywnie tego resortu uczyć. Kilka miesięcy to jest czas dobry na naukę resortu do wyborów?

A.B.: Kto by nie wszedł, chyba że wszedłby zastępca ministra, to wtedy byłby w tych sprawach, ale pewnie musiałby się także uczyć innych elementów, bo wiceminister odpowiada tylko na dany zakres w danym ministerstwie... Ale to pewnie byłoby szybciej. Natomiast jeśli przychodzi ktoś nowy, to tak jest, że na początek musi się uczyć, natomiast ta rekonstrukcja akurat jest z tych powodów wiadomych - w związku z wyborami, na kilka miesięcy przed wyborami, a więc jest to może sytuacja faktycznie niekomfortowa i dla pani minister... Ale z drugiej strony to jakby naturalne, nie widzę w tym nic nadzwyczajnego. 

Grzegorz Napieralski się uśmiecha. Rozumiem, że trzyma pan kciuki za nową panią minister Elżbietę Witek?

Grzegorz Napieralski: Pani minister nie musi się uczyć, dlatego że Jarosław Kaczyński, Prawo i Sprawiedliwość przyjęło wariant bardzo bezpieczny dla siebie wizerunkowy, robiąc rekonstrukcję rządu. Po pierwsze bezpieczne, dlatego że wygrali bardzo dla nich znaczące wybory do Parlamentu Europejskiego. To były trudne wybory dla PiS-u, więc nie muszą dziś przegrupować sił, nie muszą pozyskiwać nowych ludzi, nowych środowisk, żeby pokazywać, że będzie inaczej. Oni dzisiaj mówią, mówię o PiS: będzie tak samo.

Nie, ale pani minister Witek mówi: Bardzo szybko się uczę. I zapewnia, że się nauczy, a jest posłanką V, VI, VII, VIII kadencji. Czyli rzeczywiście to doświadczenie polityczne, o którym pan senator przed momentem mówił, jest.

G.N.: Ale proszę na to spojrzeć inaczej: po pierwsze ona wizerunkowo dla rządu PiS będzie ciekawym ministrem, a szczególnie w zderzeniu ze służbami mundurowymi jak policja czy na przykład straż pożarna. Z drugiej strony to także sygnał do struktur partii, bo proszę pamiętać, że przed PiS-em i przed opozycją jest kolejna kampania wyborcza. Jesteś dzisiaj pracowitym, lojalnym naszym członkiem, członkinią - zostaniesz nagrodzony. Więc to jest sygnał do środka, a też proszę zwrócić uwagę, jak zobaczymy cały skład tej rekonstrukcji, wszystkie nazwiska - Jarosław Kaczyński chciał zadbać, żeby tam było twarde jądro PiS, żeby też premier Morawiecki za bardzo nie urósł... Ten sukces, który był w wyborach do PE, nie zbudował jego pozycji bardzo autonomicznej.

A z jeszcze jednej strony można przypomnieć ostatni rok rządów PO i PSL-u: pamięta pan, kto wtedy został szefową Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji?

G.N.: Też kobieta...

Teresa Piotrowska, o której tygodnik "Polityka"pisał: "Katechetka, psiapsiółka Ewy Kopacz, kojarzona z kawusiami". Tygodnik "Newsweek": "W Bydgoszczy mówią o niej "ciocia Terenia, bo taka miła".

GN: Ale też proszę pamiętać, że jednak miała doświadczenie, jeżeli chodzi o pracę w administracji, bo jednak MSW to jest MSWiA - Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji. Ale powiadam - tutaj zamysł był całkowicie inny. To ma być rząd kontynuacji, rząd tak naprawdę bardzo bezpieczny. Proszę zwrócić uwagę, że w tym rządzie, czy wśród tej teraz zmiany nie ma nikogo młodego. Jarosław Kaczyński bardzo się bał, żeby ktoś taki jak np. Misiewicz nie wyskoczył. Więc to tak naprawdę jest bardzo...

No, ale jednak pojawia się pan minister Woś na przykład w składzie Rady Ministrów, a rzecznikiem rządu zostaje Piotr Müller.

AB: Także młode osoby też się pojawiają.

GN: Ale ja mówię o tych takich najważniejszych konstytucyjnych stanowiskach. Jednak są one bardzo istotne...

No dobrze, ale czy Teresa Czerwińska była tak dobrym ministrem finansów, że trzeba było aż ją zmienić przy okazji tej rekonstrukcji?


AB: No, była...

Wzdycha Aleksander Bobko.

AB: Była dobrym ministrem, bo ostatnie...

To dlaczego pan premier ją wypuścił z rządu?

AB: Ostatnie 1,5 roku właściwie, jeśli dobrze pamiętam, była ministrem finansów. Dla finansów publicznych był to rok dobry. Wiem, że była koniunktura...

Dlatego na początku przed wyborami następuję zmiana ministra finansów?

AB: Panie redaktorze, polityka rządzi się swoją logiką.

To niechże mi pan tę logikę wytłumaczy, panie senatorze. Gdzie jest ta logika?

AB: Pani minister, tutaj nie zdradzę jakiejś wielkiej tajemnicy, prawda, dawała temu też bardzo delikatnie... Pani minister nie jest takim rasowym politykiem. Ja ją znam, współpracowaliśmy razem prawie 2 lata w Ministerstwie Nauki zanim przeszła właśnie do Ministerstwa Finansów. Ona jest raczej technokratą, jest osobą bardzo kompetentną, jeśli chodzi o finanse. Takim jest dobrym - w pełnym i dobrym tego słowa znaczeniu - księgowym.

I co się takiego stało, panie senatorze?

AB: Ja tego nie wiem. Nie znam tych kulisów. Miałem okazję z panią minister raz rozmawiać. Co się stało to...

Bo opozycja mówi, że pani minister po prostu nie chce się podpisywać pod nadwyrężaniem budżetu socjalnymi obietnicami wyborczymi Prawa i Sprawiedliwości.

AB: O to należałoby już zapytać panią minister i zapewne dziennikarze będą to robić. No coś się musiało wydarzyć na linii, że tak powiem premier - pani minister, że ta współpraca, ja wiem... Przestała pani minister czy przestała panu premierowi odpowiadać. Rozstali się w sposób bardzo elegancki.

Wicepremier Jacek Sasin, wicepremier Jacek Sasin - podkreślam - odpowiadał dzisiaj opozycji, panie senatorze, że to nie tak, jak mówi opozycja. Bo finanse publiczne mają się świetnie, są w znakomitym stanie - mówi Jacek Sasin. Zeszłoroczny budżet zamknął się deficytem na poziomie 10 mld zł, czyli 4-krotnie niższym niż był planowany.

GN: Logika jest bardzo prosta, bo pytał pan redaktor o logikę. Logika jest prosta. Znaczy, pani minister nie chciała się podpisać pod tymi projektami. Ona dokładnie wie, co się wydarzy w dłuższej perspektywie. Nie tylko w jednym czy drugim miesiącu, tylko tak naprawdę na przestrzeni lat. Ona nie chciała tego firmować. 

G.N.: Jeżeli dobrze pamiętam, to tutaj w studiu RMF FM powiedziała, że to są dla niej nie do przyjęcia propozycje.

No ale nowy minister finansów tego nie wie? Przecież był wiceministrem, który wie, co się w tym budżecie dzieje.

G.N.: No ale wiecie, kim jest nowy minister finansów. Przecież nawet jego koledzy czy koleżanki z PiS mówią, że jest to taki wóz pancerny czy czołg, takie słyszałem określenie. Nie jest to złośliwe, żeby była jasność. To jest człowiek do zadań specjalnych z bliskiego otoczenia władz Prawa i Sprawiedliwości. Zna się na kwestiach skarbowych i podatkowych i wyduszania pieniędzy. Jest rozkaz Jarosława Kaczyńskiego, są nasze obietnice, więc będzie cisnął wbrew wszystkiemu, żeby te pieniądze znaleźć.

Pytanie jeszcze o Gdańsk, na który spoglądamy dzisiaj cały dzień. Dlaczego nie ma pana, panie senatorze, dzisiaj w Gdańsku na obchodach rocznicy wyborów 4 czerwca?

A.B.: Dzisiaj moim naturalnym miejsce była obecność na obchodach w Senacie.    

Część senatorów połączyła to. Była w Senacie, a potem poleciała do Gdańska. Pan nie poleciał?

A.B.: Zostałem zaproszony przez państwa.

I tylko dlatego pan został?

A.B.: Nie tylko dlatego. Natomiast jest niestety ten podział, że strona rządowa ma swoją przestrzeń, a strona opozycyjna swoją. Nie tracę nadziei, że kiedyś te przestrzenie się połączą i będą kiedyś takie święta, że będziemy świętować razem.

Dlaczego pana (do Grzegorza Napieralskiego - red.) dzisiaj w Gdańsku nie ma?

G.N.: Na pewno zaproszenie, to od razu mówię.

Zaproszenie od nas?

G.N.: Tak. Od RMF FM. Ono było dzisiaj rano.

I dzisiaj rano pan zdecydował, że nie leci do Gdańska?

G.N.: Sprawy zdrowotne. Widzi pan moje oko. To naprawdę nie jest miła sytuacja. Natomiast widać ewidentnie, że jest podział. Szkoda, że tak się dzieję, że święta, które odnoszą się do połączenia dwóch obozów bardzo przeciwnych, a dzisiaj wszyscy się znowu dzielimy. PiS ma trochę problem z tym świętem, to było dziś widać. Szkoda, że tak się dzieje.

A.B.: Jedno słowo. Ja przede wszystkim nie miałem zaproszenia, żeby było jasne.

Do Gdańska? Podobno wszyscy byliśmy zaproszeni.