Złamał zasady lockdownu, a Boris Johnson go broni. Główny doradca brytyjskiego rządu przewiózł 4-letniego syna i żonę zarażoną koronawirusem 400 kilometrów na farmę rodziców. Dominic Cummings ewidentnie popełnił błąd, ale zamiast uderzenia się w piersi, Brytyjczykom zafundowano nowy rozdział "Folwarku Zwierzęcego", a w nim dalsze przygody równych i równiejszych.

Złamał zasady lockdownu, a Boris Johnson go broni. Główny doradca brytyjskiego rządu przewiózł 4-letniego syna i żonę zarażoną koronawirusem 400 kilometrów na farmę rodziców. Dominic Cummings ewidentnie popełnił błąd, ale zamiast uderzenia się w piersi, Brytyjczykom zafundowano nowy rozdział "Folwarku Zwierzęcego", a w nim dalsze przygody równych i równiejszych.
Dominic Cummings / ANDY RAIN /PAP/EPA

Gdyby chodziło o szeregowego doradcę, wyleciałby z pracy i byłoby po sprawie. Ale Dominic Cummings nie jest zwykłym doradcą. To on był jednym z głównych architektów brexitu. Od lat przyjaźni się z Johnsonem. Jest inteligentny, niezwykle skuteczny i bezwzględny. Przypomina w tym Machiavellego i Robespierre’a. Wielokrotnie pomagał brytyjskiemu premierowi wyjść z opałów i ratował skórę. Wygląda na to, że Boris Johnson spłaca właśnie zaciągnięte u niego długi.

Obserwując konferencję prasową, na której premier stanął w obronie Cummingsa, można było odnieść wrażenie, że uszy nie słyszą dźwięku, a oczy nie widzą obrazu - to był spektakl niezwykłej arogancji rządu rozegrany na oczach milionów Brytyjczyków. Od początku lockdownu okazali dyscyplinę. Swym zachowaniem przyczynili się do opanowania pandemii. Oni nie lubią, gdy drażni się ich w ten sposób.

Oficjalna wersja

Widzowie usłyszeli, że Dominic Cummings, wywożąc rodzinę prawie pół tysiąca kilometrów poza Londyn, nie złamał prawa. Zdaniem premiera, zachował się odpowiedzialnie jak każdy mąż i ojciec. Zrobił to w trosce o bezpieczeństwo rodziny.

Słuchając Johnsona, można było odnieść wrażenie, że za moment wyciągnie z kieszeni pudełeczko z medalem i przypnie go do piersi Cummingsa. Premier nie odpowiedział wprost na żadne pytania, które zadawali mu dziennikarze, a mieli do tego pełne prawo. Powtarzał jedynie wyuczona formułę o przestrzeganiu lockdownu, jakby nic faktycznie się nie stało. Jakby dysponował magiczną różdżką, która za pośrednictwem niewidzialnych fal wymazuje pamięć telewidzów. 

Niesprawiedliwie...

Gdy wprowadzano lockdown 23 marca, Brytyjczycy otrzymali od rządu prosty komunikat - macie pozostać w domach. Jeśli ktoś w rodzinie zdradza symptomy zakażenia koronawirusem, wszyscy domownicy, bez wyjątku, muszą poddać się kwarantannie na 2 tygodnie. Bez względu na okoliczności, rodziny - jeśli nie mieszkają pod jednym dachem - nie mogą się widywać. Miliony Brytyjczyków do tego poleceni się zastosowało. Co robi w tym czasie główny doradca rządu, który był współautorem tego zarządzenia? Pakuje rodzinę do samochodu i ucieka z Londynu.

Cummings twierdzi, że zdobił to, by zapewnić opiekę 4-letniemu synowi. Jego żona zaczynała chorować na COVID-19. To, że u niego rozwinie się zakażenie, było raczej pewne i faktycznie tak się stało. Wprowadzenie lockdownu miało na celu powstrzymanie rozprzestrzeniania się wirusa. A przenosi się właśnie w ten sposób, gdy ludzie niepotrzebnie podróżują z punktu A do B. W tym przypadku z Londynu na północny wschód Anglii, gdzie  mieszkali rodzice rządowego doradcy.  

Prawdy niewyjaśnione

Co stało się później, wciąż jest niejasne. Według oświadczenia Cummingsa, po przybyciu do Durham jego rodzina poddała się izolacji w oddzielnym budynku na farmie. Inne doniesienia mówią o spacerach z żoną na terenie pobliskiego zamku. Pojawiły się też informacje sugerujące, że Cummings ponownie z Durahm udał się do Londynu, po czym powrócił do rodziny, raz jeszcze łamiąc zasady lockdownu.

Zarówno politycy, w tym z rządzącej partii Konserwatystów, jak i przywódcy duchowi i działacze społeczni, ostro krytykują to zachowanie. Jest to ich zdaniem przykład najwyższej hipokryzji. Dowód na to, że na szczycie władzy panują podwójne standardy. A skoro Dominicowi Cummingsowi wolno łamać zasady lockdownu, reszta społeczeństwa może w takim razie postępować podobnie. Takiej reakcji społecznej można się spodziewać, jeśli antybohater tego skandalu utrzyma posadę.

Kim jesteś?

Nie pomaga fakt, że doradca premiera od dawna wzbudza kontrowersje. Nie jest związany formalnie z żadną partią polityczną, a jago światopogląd oscyluje bardziej w kierunku neoanrchizmu niż hodowanej przez obóz rządzący myśli konserwatywnej. Interesuje go sejsmiczne zmienianie świata. To może być brexit lub kontrola nad objętym epidemią narodem.

Dominic Cummings porównywany jest na Wyspach do szarej eminencji, która - mimo że nie jest z demokratycznego wyboru - ma olbrzymi wpływ na strategię rządu. Niestety nie posiada cech, które pomogłyby mu zjednać krytyków. W ciągu ostatnich kilku dni, wielokrotnie arogancko zachował się publicznie, szczególnie w stosunku do dziennikarzy. W mediach coraz częściej pojawiają się wobec jego osoby orwellowskie aluzje. Po tej ostatniej aferze, zdaniem niektórych komentatorów, Downing Street zaczyna przypomina literacki folwark. Presja wywierana na Borisa Johnsona, by zdymisjonować doradcę, tak łatwo nie zniknie.