Kibice w rozpaczy, piłkarze załamani, Leo zadumany. To bilans emocjonalny porażki „biało-czerwonych” na Euro 2008. A gdyby tak zrobić bilans ekonomiczny? Najczęściej słyszane ostatnio zdanie Beenhakkera to „for money”. Potraktujmy więc polską kadrę jako firmę i podliczmy, jakie były jej zyski i straty.

Za zwycięstwo miało być 400 tys. euro do podziału, za wyjście z grupy dwa razy więcej, a za mistrzostwo Europy aż trzy miliony euro… Wyszło o wiele, wiele taniej. Czy się opłaciło? Posłuchaj…: