Polscy siatkarze przegrali z triumfatorami poprzedniej edycji Rosjanami 1:3 (26:24, 20:25, 22:25, 19:25) w pierwszym meczu turnieju Ligi Narodów w irańskiej Urmii. Biało-czerwoni mają na koncie cztery zwycięstwa i trzy porażki.


W rosyjskiej drużynie nie było kilku gwiazd - Artema Wołwicza, Dmitrija Muserskiego czy Maksyma Michajłowa. Fin Tuomas Sammelvuo, który jest szkoleniowcem tego zespołu od marca, dał szansę kilku młodym graczom.

Biało-czerwoni równorzędną walkę byli w stanie prowadzić tylko w pierwszym secie, który był bardzo wyrównany. Nieraz mieli duże kłopoty z przyjęciem potężnych zagrywek rywali, ale ratowali się skutecznym blokiem. W ataku słabiej radził sobie Łukasz Kaczmarek, a za zdobywanie punktów odpowiadali głównie Bartosz Kwolek i Artur Szalpuk.

W końcówce tej odsłony po obu stronach siatki zdarzały się proste błędy. Podopieczni Heynena obronili piłkę setową, a następnie sami stanęli przed taką szansą, zatrzymując skutecznego do tego czasu Wiktora Poletajewa. Punkt na wagę zwycięstwa w tej partii zdobył Kwolek, wykorzystując kontratak.

Na tym jednak skończyła się dobra passa Polaków. Od drugiego seta za rozegranie odpowiadał przedstawiciel młodego pokolenia Marcin Janusz. Zmienił Grzegorza Łomacza, który doznał urazu palca. Przy stanie 4:2 dla rywali Heynen wdał się w długą dyskusję z sędziami, ale na niewiele się to zdało - arbitrzy sprawdzili bowiem podczas challenge'u inne ujęcie. Przewaga "Sbornej" szybko rosła i nie miała ona problemu z wyrównaniem stanu rywalizacji.

W trzeciej partii przez dłuższy czas znów trwała wyrównana walka, ale w końcówce na Polakach zemściły się niewykorzystane szanse. Nie pomogło wejście Karola Kłosa, który tym meczem wrócił do reprezentacji po dwuletniej przerwie.

W czwartym secie biało-czerwoni wciąż mieli duże kłopoty z przyjęciem zagrywki przeciwników. Na nic się zdały nerwy Heynena, który starał się w ostrzejszych słowach zmotywować swoich podopiecznych podczas przerw.

Z Rosjanami Polacy rok temu w inauguracyjnej edycji LN zmierzyli się dwukrotnie. Na początku fazy interkontynentalnej w Krakowie gospodarze nadspodziewanie szybko wygrali 3:0. Ponownie drużyny te trafiły na siebie w grupie podczas turnieju finałowego w Lille. Wówczas rywale zrewanżowali się im, zwyciężając 3:1. Później zaś triumfowali w całych rozgrywkach.

Polacy w sobotę zagrają z Irańczykami, a dzień później z ekipą z Kanady.

Polska - Rosja 1:3 (26:24, 20:25, 22:25, 19:25).

Polska: Grzegorz Łomacz, Jakub Kochanowski, Norbert Huber, Łukasz Kaczmarek, Artur Szalpuk, Bartosz Kwolek, Jakub Popiwczak (libero) oraz Marcin Janusz, Dawid Konarski, Karol Kłos, Tomasz Fornal, Piotr Łukasik, Aleksander Śliwka.

Rosja: Wiktor Poletajew, Jegor Kliuka, Iljas Kurkajew, Iwan Jakowlew, Igor Kobzar, Dmitrij Wołkow, Walentin Gołubow (libero) oraz Fedor Woronkow, Jarosław Podleśnych, Dmitrij Kowalew.

Opracowanie: