Tragedia w Białym Dunajcu
Do tragedii doszło w nocy z 1 na 2 sierpnia 2024 roku podczas zakrapianego alkoholem spotkania w remizie Ochotniczej Straży Pożarnej w Białym Dunajcu. W trakcie imprezy doszło do sprzeczki, a następnie bójki między strażakami.
Niedługo później rodzina znalazła jednego z nich nieprzytomnego w pobliżu remizy. Mężczyzna trafił do szpitala, jednak mimo wysiłków lekarzy zmarł po kilku dniach, nie odzyskawszy przytomności.
Bójka w remizie. Strażak uderzył głową o betonowe podłoże
Jak przekazał rzecznik prokuratury, kluczowe dla postępowania okazały się ostatnie zeznania świadków oraz opinie biegłych. Ich ustalenia wskazują, że po ciosie zadanym przez kolegę strażak przewrócił się i uderzył głową o betonowe podłoże. W wyniku tego doszło do powstania krwiaka mózgu, który był bezpośrednią przyczyną jego śmierci.
Na podstawie zgromadzonego materiału dowodowego prokuratura przedstawiła podejrzanemu zarzut nieumyślnego spowodowania śmierci. Za taki czyn grozi kara do pięciu lat pozbawienia wolności.
Śledztwo w sprawie tragedii trwało blisko dwa lata. Jak wynika z ustaleń śledczych, przełom przyniosły przede wszystkim nowe zeznania świadków oraz szczegółowe opinie biegłych dotyczące powstania śmiertelnych obrażeń.