Jak informuje reporter RMF FM Maciej Pałahicki, zaczęło się od upadku turysty z dużej wysokości w rejonie drabinki na Koziej Przełęczy. Ranny z urazem głowy został przetransportowany śmigłowcem do szpitala w Nowym Targu.
Chwilę później dwie kolejne osoby spadły z łańcuchów na szlaku pod Zawratem. Doznały poważnych urazów - w efekcie zostały szybko przewiezione śmigłowcem do szpitali w Zakopanem i Nowym Targu.
Kolejne zgłoszenie, jakie otrzymali ratownicy TOPR, dotyczyło trzech turystek, które w wyniku upadku doznały urazów głowy na trzech różnych szlakach. Była to Świstówka oraz szlaki w Głazistym Żlebie i rejonie Jaskini Mylnej. Pomocy potrzebowało także czworo polskich wspinaczy w rejonie Łomnicy.
Na tym nie zakończyły się jednak dzisiejsze interwencje ratowników. Niedługo potem śmigłowiec TOPR został rozdysponowany na Kotelnicę Białczańską, gdzie ośmioletni rowerzysta złamał nogę. Ponadto kilku turystów przebywających w Tatrach potrzebowało pomocy z powodu urazów nóg i rąk, a także zasłabnięć.
TOPR podkreśla także, że tylko w pierwszym tygodniu lipca TOPR udzielił pomocy 55 osobom.