Ukrainiec, który pod koniec roku godzinami przesiadywał na Lotnisku Chopina w Warszawie ze sprzętem zagłuszającym fale radiowe, trafi na badania psychiatryczne. Jak dowiedział się reporter RMF FM Krzysztof Zasada, taką decyzję podjęła prokuratura prowadząca śledztwo w sprawie 23-latka.
- Więcej ważnych informacji z Polski i ze świata znajdziesz na stronie głównej RMF24.pl.
W grudniu 2025 roku, w drugi dzień Świąt Bożego Narodzenia, ochrona Lotniska Chopina w Warszawie zwróciła uwagę na młodego mężczyznę, który przez wiele godzin przebywał w jednym z lokali gastronomicznych terminala. Okazał się nim 23-letni Illia S.
Przy zatrzymanym obywatelu Ukrainy znaleziono urządzenie do zagłuszania fal radiowych, działające w pasmach częstotliwości zarezerwowanych dla łączności i nawigacji lotniczej. To właśnie ten sprzęt, mogący potencjalnie zakłócić działanie systemów lotniskowych, wywołał alarm wśród służb.
Jak się okazało, prokuratura prowadząca śledztwo w sprawie 23-latka zdecydowała, że młody Ukrainiec trafi na badania psychiatryczne. Wygląda na no, że śledczym nie udało się zebrać materiałów wskazujących na dywersyjny charakter działania Ilii S. - zauważa reporter RMF FM Krzysztof Zasada. Wciąż nie wiadomo więc, czym kierował się zatrzymany.
Wysłanie go na obserwację psychiatryczną może wskazywać na to, że jego zachowanie było irracjonalne. Mężczyzna podczas śledztwa nie potrafił rzeczowo wytłumaczyć, dlaczego godzinami przesiadywał w lotniskowej kawiarni ze sprzętem elektronicznym. Nie wyjaśnił też, co robił w Polsce, chociaż na stałe mieszka w Kanadzie.
Po zatrzymaniu w Polsce usłyszał zarzuty "usiłowania działań zagrażających bezpieczeństwu ruchu lotniczego". Mężczyzna nie przyznał się do winy.