Mieszkała na działce, którą kościół sprzedał deweloperowi
W Poznaniu w Wielkopolsce na jednej z posesji osiedla odbyły się czynności eksmisyjne z udziałem komornika oraz policji. Mieszkańcy i aktywiści ścierali się ze służbami. Sytuacja to pokłosiem tego, że zamieszkałe przez kilkaset osób osiedle jest położone na terenie dawnych ogródków działkowych, które należały niegdyś do Parafii pw. św. Jana Jerozolimskiego. Na początku 2026 roku parafia sprzedała teren Archidiecezji Poznańskiej, która z kolei sprzedała go spółce budowlanej, a deweloper planuje budowę w tym miejscu ok. 2 tysięcy mieszkań.
Reporter RMF FM Beniamin Kubiak-Piłat informuje, że na osiedlu, które przez lata rozbudowało się z rodzinnych ogródków działkowych do blisko dwustu miniposesji, było mnóstwo policjantów oraz protestujących. Ci drudzy zabarykadowali się na posesji pani Sandry Mayer i jej 15-letniego syna.
Komornik wykonał nakaz eksmisji, choć ta - zadaniem pełnomocnika kobiety - jest nielegalna. Jak dowiedział się nasz reporter, kuria, która widnieje w dokumentach, sprzedała grunty deweloperowi i to nie ona powinna teraz wnosić o nakaz. Robotnicy pod nadzorem policji wycięli furtkę, a policja wyciągała siłą protestujących, którzy skandowali hasła „mafia”, „hańba”, „solidarność naszą siłą” czy „na bruk w imię Boże”.
Deweloper złożył kobiecie propozycję
Kobieta otrzymała od dewelopera - który jest teraz właścicielem gruntu - propozycję opłacenia mieszkania na rok oraz pomocy w znalezieniu nowego lokum. Nie skorzystała jednak z tego rozwiązania i zapowiada dalsze kroki prawne w związku z eksmisją.
Rzecznik Komendanta Wojewódzkiego Policji Andrzej Borowiak poinformował już po eksmisji kobiety, że kilkadziesiąt osób zostało wylegitymowanych przez policjantów.
Te osoby, które zarówno w sposób czynny, jak i bierny uniemożliwiały wejście na teren posesji, zostały stamtąd usunięte. Wylegitymowano 62 osoby, które utrudniały egzekucję komorniczą. Wobec tych osób zostaną skierowane wnioski do sądu o ukranie ich, ponieważ utrudnianie czynności komorniczych jest wykroczeniem - powiedział mł. insp. Andrzej Borowiak.