Jak oświadczył rzecznik Rady Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony Andriej Łysenko, na razie na Ukrainie nie zostanie wprowadzony stan wojenny. Decyzja ta zapadła na spotkaniu prezydenta Petra Poroszenki z szefami frakcji parlamentarnych.

Prawie 15 tysięcy rosyjskich żołnierzy wysłano na Ukrainę w ciągu ostatnich dwóch miesięcy, kilkuset najprawdopodobniej zginęło w czasie walk w tym kraju. Takie informacje podała agencja AFP i organizacje obrony praw człowieka w Rosji. czytaj więcej

Podczas spotkania z szefami frakcji zdecydowano, że stan wojenny nie zostanie wprowadzony - powiedział Łysenko w jednej ze stacji telewizyjnych.

Obecny na rozmowach z prezydentem szef partii Swoboda Ołeh Tiahnybok relacjonował, że prezydentowi zadawano pytanie o możliwość ogłoszenia stanu wojennego, jednak Poroszenko nie podjął jeszcze decyzji.

Prezydent odpowiedział, że rozważa możliwość zwrócenia się do parlamentu w tej sprawie - powiedział dziennikarzom. Tiahnybok podkreślił, że "aby prezydent podjął taką decyzję, powinno dojść do pewnych zdarzeń". Chodzi, oczywiście, o większe zaostrzenie sytuacji na froncie - ocenił.

Serhij Sobolew z partii b. premier Julii Tymoszenko Batkiwszczyna oświadczył, że jego ugrupowanie nie uważa, by stan wojenny przeszkodził zaplanowanym na koniec października wcześniejszym wyborom parlamentarnym.

Stan wojenny nie jest wprowadzany po to, by zerwać wybory. Stan wojenny może być wprowadzony wówczas, gdy sytuacja wymyka się spod kontroli - powiedział.

Według Rady Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony w chwili obecnej we wschodnich regionach kraju, gdzie trwają walki sił rządowych z separatystami prorosyjskimi, po stronie przeciwnika znajduje się ogółem 10-15 tysięcy osób. Są wśród nich co najmniej cztery bataliony regularnych wojsk rosyjskich, czyli ok. 1600 żołnierzy.

Wojska rosyjskie wchodzą na nasze terytorium każdego dnia - oświadczył rzecznik Rady Łysenko.

(abs)