Donald Trump pisze do Kim Dzong Una. List amerykańskiego prezydenta do przywódcy Korei Północnej przekazał szefowi północnokoreańskiego MSZ-etu Ri Yong Ho ambasador USA na Filipinach Sung Kim. Stało się to w kuluarach forum regionalnego w Singapurze. Jak poinformowała rzeczniczka Departamentu Stanu USA Heather Nauert, pismo jest odpowiedzią na wcześniejszy list północnokoreańskiego przywódcy do prezydenta USA. Szczyt w Singapurze stał się również forum zakulisowych nacisków strony amerykańskiej i północnokoreańskiej ws. sankcji gospodarczych nałożonych na reżim Kima w związku z jego programem nuklearnym i balistycznym. Szef dyplomacji Pjongjangu zapewniał, że jego kraj jest "niezachwiany w swojej determinacji" na rzecz realizacji zobowiązania do denuklearyzacji, i zarzucił Stanom Zjednoczonym, że "wracają do starego" modelu relacji.

Forum w Singapurze odbywa się z udziałem ministrów spraw zagranicznych Stowarzyszenia Narodów Azji Południowo-Wschodniej (ASEAN) oraz m.in. szefów dyplomacji USA, Chin, Japonii i Rosji.

W trakcie szczytu nie doszło do formalnego spotkania szefów dyplomacji Stanów Zjednoczonych i Korei Północnej: Mike Pompeo i Ri Yong Ho mieli jedynie się przywitać, wymienić okolicznościowe uśmiechy i zamienić kilka słów.

Jak podała Nauert, Pompeo powiedział do Ri: "Powinniśmy znów się spotkać", na co ten odparł: "Zgadzam się, jest wiele rozmów do przeprowadzenia".

Pojedynek na słowa i zakulisowe naciski

Ri mówił w Singapurze o tym, że Waszyngton "coraz głośniej podnosi sprawę utrzymania sankcji przeciwko" Korei Północnej, co - jak stwierdził - jest "alarmujące". Przypomniał, że Pjongjang zainicjował "działania na rzecz dobrej woli", w tym "moratorium na testy jądrowe i testy wyrzutni rakietowych oraz demontaż poligonu do badań jądrowych".

Poufny raport: Mimo sankcji reżim Kima nie zamierzał odstąpić od programu nuklearnego

Korea Północna - mimo rezolucji Rady Bezpieczeństwa ONZ - nie zamierzała odstąpić od programu nuklearnego czy programu balistycznego - wynika z raportu autorstwa niezależnych ekspertów rozbrojeniowych, przedłożonego w piątek Radzie Bezpieczeństwa ONZ. Do przygotowanego na zlecenie Rady raportu,... czytaj więcej

Podkreślał, że władze w Pjongjangu są zdeterminowane, by wywiązać się z obietnicy denuklearyzacji.

Została ona złożona we wspólnym, amerykańsko-północnokoreańskim oświadczeniu wydanym po historycznym spotkaniu Donalda Trumpa i Kim Dzong Una, do którego doszło 12 czerwca w Singapurze. Kim zapewnił w tym dokumencie o gotowości do "całkowitej denuklearyzacji Półwyspu Koreańskiego" w zamian za obietnice gwarancji bezpieczeństwa dla swojego reżimu. Jak dotąd nie podano konkretnego harmonogramu likwidacji północnokoreańskiego arsenału jądrowego.

Koreańska Republika Ludowo-Demokratyczna jest niezachwiana w swojej determinacji na rzecz wprowadzania w życie wspólnego oświadczenia KRLD-USA: w sposób odpowiedzialny i w dobrej wierze - zapewnił teraz minister Ri podczas forum w Singapurze, ale i zastrzegł, że ważne jest, aby obie strony podejmowały w tej sprawie "równoczesne działania i stopniowe kroki".

Zarzucił również Stanom Zjednoczonym, że "wracają do starego" modelu relacji i oddalają się od "intencji ich przywódcy" Donalda Trumpa.

Ri wygłosił ten komentarz już po opuszczeniu forum przez sekretarza stanu USA Mike’a Pompeo.

Ten ostatni w czasie spotkania w Singapurze wzywał ministrów ASEAN i innych krajów do utrzymania międzynarodowych sankcji gospodarczych nałożonych na Pjongjang w związku z jego programem nuklearnym i balistycznym.

Z kolei według źródeł agencji Kyodo, Ri naciskał na ministrów ws. złagodzenia tych sankcji.

Wcześniej, w drodze do Singapuru, Pompeo podkreślił, że prowadzone wciąż przez Koreę Północną zbrojenia stoją w sprzeczności ze składanymi przez Kima obietnicami denuklearyzacji.


(e)