Lekarze mieli podjąć decyzję, ale konsylium się nie zebrało. Rodzinie bardzo zależy, żeby Kladia była dobrze rehabilitowana i leczona blisko miejsca zamieszkania.
Dziewczynka jeszcze nie może samodzielnie siedzieć, ale cały czas dzielnie ćwiczy. Z dnia na dzień jest coraz bardziej sprawna. Oparzenia, jakich doznała przy uderzeniu pioruna, wygoiły się w 95 procent. Przez lekarzy Klaudia jest żartobliwie nazywana: "nasz Piorunek".
[obraz:3412_big.jpg::left]
3 tygodnie temu dziecko trafił piorun, kiedy wracało rowerem do domu. Dziewczynka wcale nie rozmawiała przez telefon komórkowy. Trudno zgadywać, co przyciągnęło błyskawicę, ale to już piąty taki przypadek w rodzinie dziewczynki.