Pat, jaki od ponad miesiąca panował wokół krzyża, stawał się coraz bardziej upiorny. Widok pancernych barierek otaczających Pałac Prezydencki był tak smutny, jak smutne są wszystkie awantury wokół upamiętnienia ofiar katastrofy. Od kilkunastu dni stawało się oczywiste, że dzień usunięcia krzyża zbliża się wielkimi krokami. To, co stało się dziś nad ranem, było chyba nieuniknione, choć ja, od początku dyskusji na temat krzyża, byłem zdania, że równie dobrze, można by robić krok do tyłu i przywrócić sytuację sprzed 3 sierpnia. Dość powściągliwa reakcja polityków, ale i obrońców krzyża dowodzi, że chyba wszyscy byli już zmęczeni tym przedłużającym się klinczem. Temu, co i jak się stało, trudno bić brawo, ale trudno też powiedzieć, że Kancelaria Prezydenta miała w tej sytuacji jakieś inne - lepsze wyjście.
Koniec pata. Chyba nie mogło być inaczej
To cichy koniec głośnej awantury. Rozwiązanie nieidealne, ale w sytuacji, jaką mieliśmy idealnych nie było...