Rosja ostrzega kraje europejskie, które zdecydują się na przyjęcie francuskich bombowców strategicznych zdolnych do przenoszenia broni jądrowej. Moskwa zapowiada, że państwa te staną się potencjalnymi celami w razie konfliktu.
- Rosja grozi europejskim krajom, które zgodzą się na rozmieszczenie francuskich bombowców strategicznych zdolnych do przenoszenia broni jądrowej.
- Wiceszef rosyjskiego MSZ mówi, że jest to część "niekontrolowanej rozbudowy" potencjału nuklearnego NATO.
- Więcej ważnych informacji z Polski i ze świata znajdziesz na stronie głównej RMF24.pl.
Na początku marca prezydent Francji Emmanuel Macron zapowiedział, że Paryż, w ramach wzmocnienia francuskiego potencjału odstraszania w obliczu narastających globalnych napięć, zwiększy liczbę posiadanych głowic jądrowych. Francuski przywódca stwierdził, że w odstraszaniu nuklearnym zgodziło się wziąć udział osiem krajów, w tym Polska.
Gospodarz Pałacu Elizejskiego ocenił, że Francja będzie mogła tymczasowo rozmieszczać elementy sił strategicznych u swoich europejskich sojuszników. Jego zdaniem oznacza to, że - tak jak w przypadku strategicznych okrętów podwodnych - "francuskie samoloty zdolne do przenoszenia broni jądrowej będą mogły być rozprowadzone po kontynencie europejskim".
W poniedziałek francuski prezydent przyjechał do Polski w związku z I Polsko-Francuskim Szczytem Międzyrządowym z okazji Dnia Przyjaźni Polsko-Francuskiej, podczas którego spotkał się m.in. z premierem Donaldem Tuskiem. Portal Politico napisał, że politycy rozmawiali o przeprowadzeniu wspólnych ćwiczeń w ramach starań o objęcie sojuszników francuskim parasolem nuklearnym.
Do planów Paryża odniósł się w czwartek rosyjski wiceminister spraw zagranicznych Aleksandr Gruszko, ostrzegając państwa europejskie, które zdecydują się na przyjęcie francuskich bombowców strategicznych zdolnych do przenoszenia broni jądrowej, że staną się one potencjalnymi celami w razie konfliktu.
Wiceszef rosyjskiego MSZ w rozmowie z Russia Today ocenił, że ruch Paryża jest częścią "niekontrolowanej rozbudowy" potencjału nuklearnego NATO, co stanowi "strategiczne zagrożenie" dla Rosji.
Oczywiste jest, że nasze wojsko będzie zmuszone zwrócić szczególną uwagę na tę kwestię w kontekście aktualizacji listy priorytetowych celów na wypadek poważnego konfliktu - powiedział. W rezultacie, zamiast deklarowanego przez Francję wzmocnienia obrony swoich sojuszników - którym, nawiasem mówiąc, nie oferują żadnych żelaznych gwarancji - bezpieczeństwo tych krajów w rzeczywistości zostaje osłabione - dodał.
Reuters zauważa, że inicjatywa francuskiego prezydenta wpisuje się w europejską politykę przejmowania większej odpowiedzialności za własną obronę. Kwestię tę wielokrotnie podnosił prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump, zarzucając sojusznikom ze Starego Kontynentu, że nie ponoszą odpowiednio wysokich wydatków na bezpieczeństwo.
Mało tego - wygaśnięcie w lutym traktatu o kontroli zbrojeń New START, ograniczającego strategiczne arsenały USA i Rosji, stworzyło próżnię w globalnej kontroli zbrojeń. Stało się to w czasie, gdy sytuacja na świecie jest najmniej stabilna od wielu lat, głównie z powodu wojen w Ukrainie i na Bliskim Wschodzie.
Aleksandr Gruszko twierdzi, że ewentualny przyszły dialog na temat broni jądrowej musi uwzględniać łączny potencjał NATO, w tym arsenały Francji, Wielkiej Brytanii i Stanów Zjednoczonych.