40 lat po katastrofie w Czarnobylu, największej w historii energetyki jądrowej, zamknięta elektrownia atomowa znów budzi grozę. Rosja wielokrotnie wystrzeliwała drony i rakiety w jej pobliże - oświadczył prokurator generalny Ukrainy Rusłan Krawczenko w wywiadzie dla agencji Reutera.

REKLAMA

  • W niedzielę 26 kwietnia przypada 40. rocznica katastrofy w Czarnobylu.
  • Międzynarodowa Agencja Energii Atomowej alarmuje o rosnącej aktywności militarnej wokół elektrowni atomowych w Ukrainie oraz atakach na kluczowe podstacje trakcyjne.
  • Najnowsze informacje z kraju i ze świata na rmf24.pl.

Krawczenko przekazał w formie pisemnej nieznane wcześniej szczegóły dotyczące rosyjskiej działalności militarnej w pobliżu czarnobylskiej elektrowni. W niedzielę przypada 40. rocznica katastrofy nuklearnej w Czarnobylu.

Kindżały blisko elektrowni w Czarnobylu

Jak podkreślił prokurator generalny, zamknięta siłownia w Czarnobylu i działająca Chmielnicka Elektrownia Atomowa na zachodzie Ukrainy 32 razy znajdowały się już w odległości nie większej niż 20 km od trajektorii rosyjskich rakiet hipersonicznych Kinżał. 18 tych pocisków mijało którąś z tych siłowni dwukrotnie w ciągu jednego lotu.

Takich ostrzałów nie można wytłumaczyć żadnymi względami wojskowymi. To ewidentne, że loty nad obiektami nuklearnymi są wykonywane wyłącznie w celu zastraszenia - oznajmił Krawczenko.

Międzynarodowa Agencja Energii Atomowej wielokrotnie informowała o aktywności militarnej w pobliżu elektrowni atomowych w Ukrainie oraz o atakach na podstacje trakcyjne, mające kluczowe znaczenie dla bezpieczeństwa nuklearnego.

W kilka sekund pokonują 5 kilometrów

Kinżały to wystrzeliwane z powietrza pociski mogące przenosić głowice o masie 500 kg. Gdy lecą z prędkością 6500 km/h, pokonują 5 km w kilka sekund - pisze Reuters.

Krawczenko powiedział, że w trzech przypadkach Kinżały spadły na ziemię w odległości nie większej niż 10 km od Chmielnickiej Elektrowni Atomowej. Przyczyny nie są znane, ale według prokuratora ich szczątki nie wskazywały na to, by zostały przechwycone.

Krawczenko oświadczył też, że radary wychwyciły co najmniej 92 rosyjskie drony, które leciały w odległości nie większej niż 5 km od powłoki antyradiacyjnej elektrowni w Czarnobylu.

Rzeczywista liczba takich przelotów jest według niego niemal na pewno wyższa, gdyż odczyty na ukraińskich radarach wojskowych mogą oznaczać więcej niż jednego drona, a czasem wcale nie są one wychwytywane.

Skrajny brak odpowiedzialności

Umyślne loty (dronów) z potężnymi głowicami nad obiektem nuklearnym to co najmniej skrajny brak odpowiedzialności, który świadczy o kompletnym lekceważeniu (...) bezpieczeństwa cywilów nie tylko w Ukrainie, lecz także w całej Europie - zaznaczył Krawczenko.

W lutym 2025 roku obiekt zidentyfikowany przez Ukrainę jako rosyjski dron szturmowy dalekiego zasięgu uderzył w elektrownię w Czarnobylu, przebijając powłokę antyradiacyjną. Kreml zaprzeczył wówczas, by Rosja miała coś wspólnego z tym incydentem, i oznajmił, że Ukraina zapewne sama przypuściła ten atak jako prowokację.

Europejski Bank Odbudowy i Rozwoju oszacował koszty naprawy osłony na co najmniej 500 mln euro i ostrzegł, że jeśli nie zostanie ona przeprowadzona, to w ciągu czterech lat rozpocznie się "nieodwracalna korozja" powłoki.

Według Krawczenki śledztwo przeprowadzone przez ukraińską prokuraturę wykazało, że rosyjski atak był najprawdopodobniej umyślny. Jego zdaniem wojsko rosyjskie umieszcza Czarnobyl na szlaku swych ataków zapewne po to, by ominąć gęstą sieć ukraińskiej obrony powietrznej.

Katastrofa w Czarnobylu

Do wybuchu w elektrowni atomowej w Czarnobylu doszło w nocy z 25 na 26 kwietnia 1986 r.

Była to największa katastrofa w historii energetyki jądrowej. Skażeniu uległ obszar co najmniej 120 tys. km kwadratowych.