Czterdzieści lat po największej katastrofie nuklearnej w historii ludzkości Czarnobyl znów budzi grozę. Eksperci ostrzegają przed realnym ryzykiem kolejnego skażenia środowiska. Wszystko przez uszkodzenia nowoczesnej osłony reaktora, które mogą doprowadzić do uwolnienia radioaktywnego pyłu na niespotykaną skalę.
- 26 kwietnia 1986 roku doszło do eksplozji reaktora jądrowego w elektrowni w Czarnobylu.
- W miejscu tragedii powstał tzw. sarkofag, który miał powstrzymać dalsze wycieki promieniowania.
- W 2016 roku stanęła tam nowoczesna kopuła, która przez wojnę w Ukrainie została poważnie uszkodzona.
- Eksperci ostrzegają przed uwolnieniem radioaktywnego pyłu i paliwa jądrowego na niespotykaną skalę.
- Więcej aktualnych informacji z Polski i ze świata znajdziesz na stronie głównej RMF24.pl. Bądź na bieżąco.
26 kwietnia 1986 roku miała miejsce eksplozja reaktora w Czarnobylu, wówczas na terytorium Związku Radzieckiego, która spowodowała skażenie rozległych obszarów Ukrainy, Białorusi i Rosji. Skutki katastrofy odczuwalne są do dziś, a jej echo nie milknie - zarówno w pamięci ludzi, jak i w środowisku naturalnym.
Wkrótce po tragedii, w pośpiechu powstał tzw. sarkofag - betonowo-stalowa konstrukcja mająca powstrzymać dalsze wycieki promieniowania. Jednak z biegiem lat okazało się, że prowizoryczna osłona nie jest wystarczająco trwała.
W 2016 roku, po międzynarodowej mobilizacji, nad zniszczonym reaktorem stanęła nowoczesna, ważąca 36 tysięcy ton kopuła - New Safe Confinement (NSC). Jej budowa pochłonęła 1,5 miliarda euro i miała zapewnić bezpieczeństwo na kolejne dekady.
Niestety, wojna w Ukrainie przyniosła nowe niebezpieczeństwa. Od początku rosyjskiej inwazji w 2022 roku okolice Czarnobyla wielokrotnie były atakowane z powietrza. W lutym ubiegłego roku rosyjski dron uderzył w zewnętrzną powłokę osłony. Choć Międzynarodowa Agencja Energii Atomowej (IAEA) początkowo uspokajała, że nie doszło do wycieku, w grudniu 2025 roku potwierdzono, że stalowa konstrukcja została poważnie uszkodzona i nie spełnia już swojej podstawowej funkcji ochronnej.
Rafael Grossi, dyrektor generalny IAEA, po inspekcji obiektu przyznał, że osłona utraciła zdolność do pełnego powstrzymywania promieniowania. Co prawda, nie odnotowano trwałych uszkodzeń nośnych konstrukcji czy systemów monitorujących, jednak naprawy są niezbędne, by zapobiec dalszej degradacji i zapewnić długoterminowe bezpieczeństwo.
Francuski minister spraw zagranicznych Jean-Noël Barrot podczas marcowego spotkania ministrów G7 przedstawił pierwsze szacunki kosztów naprawy kopuły. Kwota? Blisko 500 milionów euro. To cena, jaką Europa musi zapłacić, by uniknąć kolejnej katastrofy.
Na początku kwietnia 2026 roku miała miejsce inspekcja sarkofagu elektrowni w Czarnobylu. Wnioski przedstawione we wtorek przez Greenpeace są alarmujące - mimo podjętych prób napraw, osłona wciąż nie została w pełni przywrócona do pierwotnego stanu. Organizacja ostrzega, że w przypadku zawalenia się wewnętrznej konstrukcji, do atmosfery może wydostać się nawet cztery tony wysoce radioaktywnego pyłu, a także paliwo jądrowe i inne niebezpieczne substancje.
To byłaby katastrofa na niespotykaną skalę. Wewnątrz sarkofagu znajduje się ogromna ilość radioaktywnego pyłu i paliwa. Jeśli dojdzie do zawalenia, a nowa osłona nie będzie w stanie spełnić swojej roli, radioaktywność przedostanie się do środowiska - ostrzega Shaun Burnie, starszy specjalista ds. energii jądrowej w Greenpeace Ukraina cytowana przez euronews.
Zagrożenie nie dotyczy wyłącznie Ukrainy. Dyrektor elektrowni, Serhij Tarakanow, podkreśla, że ewentualny atak rakietowy w pobliżu obiektu może doprowadzić do katastrofalnego w skutkach zawalenia się konstrukcji. Jak pokazała katastrofa z 1986 roku, radioaktywne cząstki nie znają granic - przypomina.
Greenpeace zwraca uwagę, że kluczowe jest jak najszybsze usunięcie niestabilnych elementów wewnętrznej powłoki. Niestety, trwające działania wojenne uniemożliwiają prowadzenie kompleksowych prac zabezpieczających.