Thomas S., chirurg z Florydy, został oskarżony o nieumyślne spowodowanie śmierci pacjenta, po tym, jak podczas operacji zamiast usunąć śledzionę, wyciął jego wątrobę. Pacjent doznał poważnego krwawienia i zmarł na stole operacyjnym. Lekarzowi grozi nawet 15 lat więzienia. O sprawie pisał "The Guardian".
- Chirurg z Florydy usunął pacjentowi wątrobę zamiast śledziony.
- Pacjent zmarł na stole operacyjnym z powodu poważnego krwotoku.
- Lekarzowi grozi do 15 lat więzienia za nieumyślne spowodowanie śmierci.
- Bądź na bieżąco! Wejdź na RMF24.pl.
Fatalna operacja miała miejsce latem 2024 roku. Wówczas do szpitala zgłosił się 70-letni pacjent. Mężczyzna narzekał na silny ból w lewym boku, więc skierowano go na dalsze badania, gdyż podejrzewano u niego problemy ze śledzioną.
Początkowo pacjent nie chciał poddać się operacji na Florydzie, lecz w końcu lekarze przekonali go, argumentując, że grożą mu poważne komplikacje, jeśli zaniedba objawy - poinformowała kancelaria prawna reprezentująca jego rodzinę w sporze sądowym.
Podejrzany chirurg przeprowadzał u pacjenta operację, która miała być zabiegiem splenektomii laparoskopowej - częściowego lub całkowitego usunięcia śledziony.
Jak przekazali prokuratorzy, chirurg w trakcie zabiegu usunął narząd, który uznał za śledzionę, ale z powodu szoku i panującego chaosu, nie był w stanie prawidłowo zidentyfikować tego organu. Okazało się, że lekarz wyciął pacjentowi wątrobę.
W efekcie chory doznał poważnego krwotoku i zmarł na stole operacyjnym - podano w komunikacie prasowym szeryfa hrabstwa Walton, cytowanym przez "The Guardian".
Ponadto lekarz miał powiedzieć śledczym, że nie był w stanie opanować tętniaka, który spowodował wypełnienie krwią klatki piersiowej pacjenta. Miał także próbować dokończyć zabieg splenektomii "w desperackiej próbie opanowania krwawienia po tym, jak u pacjenta doszło do zatrzymania akcji serca trwającego 15 minut".
Prawnicy zarzucili również, że Thomas S. "oznaczył usunięty fragment wątroby jako śledzionę", a po zabiegu poinformował żonę pacjenta, że "śledziona" była tak dotknięta chorobą, iż była czterokrotnie większa niż zwykle i przemieściła się na drugą stronę ciała chorego.
Wielka ława przysięgłych w poniedziałek postawiła chirurgowi zarzut nieumyślnego spowodowania śmierci. Grozi mu nawet do 15 lat więzienia i grzywna w wysokości do 10 tys. dolarów.