Propozycje Wielkiej Brytanii w sprawie granicy między Irlandią a Irlandią Północną, a także ram przyszłej współpracy gospodarczej z UE muszą zostać przepracowane - powiedział w środę przed rozpoczęciem szczytu w Salzburgu szef Rady Europejskiej Donald Tusk. Nieformalne spotkanie przywódców krajów unijnych, które zaczyna się wieczorem od kolacji, ma być okazją dla brytyjskiej premier Theresy May do przedstawienia propozycji z Chequers, czyli stanowiska Wielkiej Brytanii w różnych obszarach dotyczących Brexitu.

/PAP/EPA

Negocjacje wchodzą w decydującą fazę. Możliwe są różne scenariusze - mówił Tusk, sugerując możliwość rozwodu UE z Wielką Brytanią bez zawarcia porozumienia.

Podkreślał przy tym, że niektóre propozycje May z Chequers "wskazują na pozytywną ewolucję w podejściu Wielkiej Brytanii, jak również wolę do zminimalizowania negatywnych efektów Brexitu". Do pozytywów Tusk zaliczył m.in. gotowość Zjednoczonego Królestwa do współpracy w obszarze bezpieczeństwa i polityki zagranicznej.

W innych sprawach, takich jak pytanie dotyczące Irlandii, czy ramy współpracy ekonomicznej, propozycje Wielkiej Brytanii będą musiały zostać przepracowane i dalej negocjowane - oświadczył szef Rady Europejskiej.

Ustalenie przyszłego statusu prawnego Irlandii Północnej, pozwalającego na uniknięcie powrotu tzw. twardej granicy między tą częścią Zjednoczonego Królestwa a Irlandią, jest najbardziej drażliwym problemem w negocjacjach.

Główny unijny negocjator ds. Brexitu Michel Barnier zapewniał we wtorek wieczorem, że UE jest gotowa odpowiedzieć na kluczowe obawy Wielkiej Brytanii dotyczące Irlandii Północnej.

Na tej części Zjednoczonego Królestwa, leżącej jednocześnie na wyspie Irlandii, będzie przebiegała jedyna lądowa granica Wielkiej Brytanii z Unią Europejską. Zarówno Londyn jak i Bruksela chcą uniknąć tzw. twardej granicy, żeby nie dawać asumptu do powrotu krwawego konfliktu, jakiemu świat się przyglądał przed zawarciem 20 lat temu porozumienia pokojowego w Irlandii Północnej.

Londyn zapewnia jednak, że nie będzie twardej granicy, bo UE i Wielka Brytania wypracują umowę, która zapewni bezproblemowy, niewymagający kontroli celnych, handel. Bruksela nie mówi, że tak się nie stanie, ale domaga się funkcjonującego prawnie "bezpiecznika" na wypadek, gdyby z Londynem nie udało się porozumieć. "Bezpiecznik" miałby polegać na tym, że Irlandia Północna w zasadzie zostałaby wewnątrz jednolitego rynku, natomiast kontrole odbywałyby się już na Morzu Irlandzkim. To jednak jest nie do przyjęcia dla Brytyjczyków, którzy wskazują, że w efekcie byłoby to stworzenie granicy wewnątrz ich kraju.

Barnier mówił, że poprawia unijną propozycję w tej sprawie, aby jasne było, że w przypadku aktywowania "bezpiecznika" nie spowoduje on utworzenia fizycznej granicy celnej na Morzu Irlandzkim, ale będzie zapewniał sprawdzanie towarów pomiędzy Irlandią Północną a Wielką Brytanią.

Nasza propozycja dotycząca "bezpiecznika" w sprawie Irlandii i Irlandii Północnej jest na stole od lutego - mówił Francuz, dodając przy tym, że KE "jest gotowa do tego, by ją poprawić".

Mimo trwającego od dłuższego czasu klinczu w negocjacjach szef Rady Europejskiej wskazywał podczas swojego wystąpienia przed szczytem w Salzburgu na poprawę klimatu. Dziś jest może więcej nadziei, ale z pewnością jest coraz mniej czasu - oświadczył.

Apelował, by w związku z tym wykorzystywać każdy dzień na prowadzenie rozmów. Wciąż chciałbym je sfinalizować tej jesieni. Z tego powodu w czasie jutrzejszego spotkania "27" zaproponuję zwołanie dodatkowego szczytu mniej więcej w połowie listopada - zapowiedział Tusk.

Po środowej kolacji przywódcy 27 państw UE spotkają się w czwartek, żeby bez premier Wielkiej Brytanii rozmawiać o tym, jak ma wyglądać końcowa faza negocjacji w sprawie Brexitu. Przedstawiciele strony unijnej wskazują, że czasu jest bardzo mało, jeśli państwa członkowskie i Parlament Europejski mają zdążyć zaakceptować umowę o wyjściu Zjednoczonego Królestwa przed datą, kiedy faktycznie ma to nastąpić, czyli przed 29 marca 2019 roku.

(ph)