Jak wyjaśnili korespondentowi RMF FM Przemysławowi Marcowi mieszkańcy, budka telefoniczna, która stoi u nich od pięciu lat, działa tylko, wtedy kiedy satelita przemieszcza się nad wioską, czyli 6 minut na dobę.
Ale czy tak jest rzeczywiście nie wiem - dodaje jeden z nich. Trzeba próbować, tylko do tej pory nikomu się nie udało dodzwonić .
Miejscowa społeczność twierdzi, że są ofiarami modernizacji i na siłę wprowadzanej nowoczesności, bo mimo satelitarnego telefonu nadal żyją jak w XIX wieku. Kiedy ktoś zachoruje musimy szukać sąsiada z samochodem albo wysyłać posłańca z informacją do najbliższego szpitala - skarżą się naszemu dziennikarzowi.
Podobno kiedyś położono zwykły kabel telefoniczny, ale łączność pojawia się tylko w okresie kampanii wyborczych, potem sygnał znika. Ostatnio obwodowe władze obiecały, że podejmą działania i zmienią trasę satelity.