Paul Manafort, były szef kampanii prezydenckiej Donalda Trumpa, którego drugi już proces miał się rozpocząć 24 września, przyznał się w piątek do dwóch stawianych mu zarzutów. Manafort jest oskarżony o działanie jako niezarejestrowany zagraniczny agent. W sierpniu sąd uznał go za winnego przestępstw podatkowych i bankowych.

Paul Manafort /SHAWN THEW /PAP/EPA

Proces Manaforta, długoletniego czołowego działacza Partii Republikańskiej, jest konsekwencją prowadzonego przez specjalnego prokuratora Roberta Muellera śledztwa w sprawie zarzutów o mieszanie się Rosji w amerykańskie wybory prezydenckie w 2016 roku.

Przyznanie się Paula Manaforta jest elementem jego porozumienia z Muellerem. 69-letni polityk przyznał się do spiskowania przeciwko Stanom Zjednoczonym i do utrudniania pracy wymiarowi sprawiedliwości.

Oskarżyciele federalni złożyli w sądzie zmodyfikowany wniosek w sprawie Manaforta, co jest sygnałem - jak pisze AP - że może on podjąć współpracę w prokuraturą.

Manafort winny przestępstw podatkowych

W pierwszym śledztwie przeciwko byłemu współpracownikowi Donalda Trumpa, prokuratorzy oskarżali 69-letniego Manaforta m. in. o ukrycie przed amerykańskimi władzami podatkowymi 16 mln dolarów, które otrzymał za pracę w charakterze konsultanta politycznego dla prorosyjskich polityków na Ukrainie. Pieniądze te Manafort przeznaczał na luksusowy tryb życia.

Według prokuratorów Manafort wprowadzał w błąd banki, aby uzyskać kredyty na łączną sumę 20 mln dolarów, kiedy "ukraińskie pieniądze" wyczerpały się.

Był on też oskarżony o manipulowanie 31 rachunkami bankowymi w co najmniej trzech krajach, aby uniknąć zapłacenia w USA wielomilionowych podatków.

(ag)