Od środy zachodnie okolice Bordeaux są areną dramatycznej walki z jednym z największych pożarów ostatnich lat. Strażacy już piątą noc z rzędu walczą z żywiołem, który zniszczył już 42 tysiące hektarów. Prefektura Żyrondy poinformowała w nocy z niedzieli na poniedziałek, że sytuacja jest stabilna, a w ciągu ostatnich godzin nie odnotowano znaczących zmian.
Pogoda sprzyja strażakom
Jak donoszą lokalne media, w nocy warunki atmosferyczne uległy poprawie. Wiatr osłabł, a w okolicach Saint-Jean-d'Illac spadł deszcz, co pomogło w opanowaniu ognia.
Ogień się uspokoił w nocy, ale może znów się pojawić w każdym momencie – ostrzega jeden ze strażaków cytowany przez agencję AFP.
Służby pozostają w pełnej gotowości.
Ewakuacje na masową skalę
Skala zagrożenia jest ogromna – w ciągu kilku dni ewakuowano już 220 tysięcy osób z miejscowości położonych na zachód od Bordeaux. W Saint-Jean-d'Illac ewakuacja miała charakter prewencyjny, by zapewnić bezpieczeństwo mieszkańcom i ułatwić działania ratownicze.
Rzeczniczka rządu powiedziała w poniedziałek rano w radiu France Info, że w nocy w Żyrondzie nie przeprowadzono dodatkowych ewakuacji. „Na tym etapie” nie jest planowana ewakuacja w Bordeaux - dodała Bregeon. Podkreśliła, że pożar w Żyrondzie jest „wyjątkowy” i nieprzewidywalny; zastrzegła też, że jest zbyt wcześnie, by oszacować jego koszty.
W poniedziałek rano prezydent Francji Emmanuel Macron przewodniczy spotkaniu grupy antykryzysowej poświęconej pożarom. Władze podkreślają, że sytuacja jest pod kontrolą, ale nie można jeszcze mówić o pełnym opanowaniu żywiołu. Decyzje podjęte podczas spotkania mogą mieć kluczowe znaczenie dla dalszych działań ratowniczych.
