We wtorek rano premier Katalonii Quim Torra deklarował, że katalońska policja, tzw. Mossos d'Esquadra, nie podejmie żadnych działań przeciwko uczestnikom blokady, ale późnym popołudniem funkcjonariusze przywrócili ruch na autostradzie, spychając z jezdni protestujących koło miejscowości La Jonquera.
Po stronie francuskiej manifestujących separatystów usunęła siłą tamtejsza żandarmeria. Funkcjonariusze użyli wobec protestujących Katalończyków pałek oraz gazu łzawiącego.
Organizująca blokadę internetowa platforma o nazwie Tsunami Democratic zaapelowała za pośrednictwem portali społecznościowych o odstąpienie od konfrontacji z policją na AP7 i przeprowadzenie protestów w innych miejscach regionu.
Jedna z manifestacji odbyła się wieczorem w pobliżu innej drogi przy granicy hiszpańsko-francuskiej. Interweniująca policja nie dopuściła tam jednak do powstania kolejnej blokady.
Po godzinie 18 kilkadziesiąt osób rozpoczęło blokadę autostrady AP7 w okolicach Tarragony i Gerony. Separatyści przystąpili też do blokowania dworca kolejowego w tym mieście.
W największych miastach Katalonii odbyło się kilka protestów przeciwko skazaniu 14 października przez hiszpański Sąd Najwyższy dziewięciu separatystów na kary 9-13 lat więzienia za zorganizowanie w 2017 r. referendum w sprawie niepodległości regionu. Kilka godzin po zapadnięciu werdyktu w Katalonii wybuchły zamieszki, w których rannych zostało łącznie ponad 650 osób.
Mało znana wcześniej Tsunami Democratic pojawiła się krótko po ogłoszeniu wyroku hiszpańskiego Sądu Najwyższego. Według hiszpańskiej policji może ona mieć powiązania z jedną z separatystycznych partii katalońskich, a nawet z autonomicznym rządem Quima Torry.
Torra powiedział w wywiadzie dla Catalunya Radio, że solidaryzuje się z uczestnikami blokady AP7. Zaznaczył równocześnie, że jedyną osobą, która może rozwiązać kryzys polityczny w Katalonii, jest premier Hiszpanii Pedro Sanchez. Ponownie wezwał go do rozpoczęcia dialogu z katalońskim rządem.
Więcej na ten temat dowiesz się >>>TUTAJ<<<