Sprawa wyszła na jaw, kiedy w jednym z budynków mieszkalnych w Bangkoku znaleziono 9 dzieci w wieku od dwóch tygodni do dwóch lat oraz ich matki. Jak informują japońskie media, ich domniemany ojciec - syn milionera działającego w branży IT, opuścił Tajlandię. W ubiegłym tygodniu dobrowolnie przesłał próbki DNA tajlandzkiej policji.
Badania wykazały, że to on jest biologicznym ojcem co najmniej 15 dzieci urodzonych w tym kraju.
Przesłuchane kobiety twierdzą, że skontaktował się z nimi przez agencję. Mówią, że zgodziły się na zastępcze macierzyństwo dla pieniędzy. Każda z nich otrzymała około 300 000 - 400 000 bath ( około 9 300 - 12 500 dolarów) - podaje prowadząca śledztwo policja.
Macierzyństwo zastępcze jest oficjalnie zabronione w Tajlandii. Obecnie w przygotowaniu jest projekt ustawy, która wprowadza karę 10-letniego więzienia za udział w handlu dziećmi.
Dyskusja na temat czarnego rynku matek zastępczych wybuchła po tym, jak pewna para z Australii porzuciła dziecko z zespołem Downa, urodzone przez jedną z tajlandzkich surogatek. Małżeństwo zabrało natomiast zdrową siostrę bliźniaczkę.
źródło: iol.co.za/ EPA (ks)