Tim Cook przejął władzę w Apple od samego Steve'a Jobsa, uznawanego za legendę i wizjonera branży. Po 15 latach na stanowisku prezesa nie odchodzi z Apple. Zostanie dyrektorem wykonawczym, a do jego obowiązków będą należały m.in. kontakty z politykami. Jak wyjaśnia Reuters, chodzi nie tylko o USA, ale także o Chiny, gdzie powstaje wiele produktów słynnej firmy.
W moim ostatnim dniu na stanowisku prezesa kieruję mnóstwo miłości do społeczności Apple. Od jutra zmienię stanowisko, ale moja miłość do społeczności Apple nigdy się nie zmieni. Dziękuję wam za to, że jesteście dla mnie nieustannym źródłem inspiracji. Moja wdzięczność jest bezgraniczna i nie mogę się doczekać kolejnego rozdziału! - pisał w opublikowanej wczoraj wiadomości Tim Cook.
W oficjalnym komunikacie firmy zapowiadającym zmiany Cook nie szczędził swojemu następcy komplementów. Ma umysł inżyniera, duszę innowatora oraz serce pozwalające mu kierować firmą z uczciwością i honorem. Jest wizjonerem, którego wkład w rozwój firmy Apple na przestrzeni 25 lat jest już nie do przeliczenia i bez wątpienia jest właściwą osobą, by poprowadzić Apple w przyszłość - ocenił.
John Ternus podkreślił z kolei, że spędził prawie całe życie zawodowe w Apple, a za swoich mentorów uważa zarówno Steve'a Jobsa, jak i Tima Cooka.
To dla mnie zaszczyt, że mogłem współtworzyć produkty i doświadczenia, które tak bardzo zmieniły sposób, w jaki wchodzimy w interakcję ze światem i między sobą. Jestem pełen optymizmu co do tego, co możemy osiągnąć w nadchodzących latach - zauważył. Dodał, że przyjmuje nową rolę z pokorą i będzie kierował firmą "zgodnie z wartościami i wizją, które od pół wieku definiują to wyjątkowe miejsce”.