RMF24 RMF FM RMF MAXX RMF CLASSIC RMF ON
RMF24

20 minut walki o życie w tunelu. Dramatyczna relacja ocalałego z powodzi w Nepalu

Autor: Publikacja: Środa, 2 września (09:38)

Dramatyczna relacja pracownika jednej z elektrowni wodnych w Nepalu. Pemba Dundu Tamang w rozmowie z BBC opowiedział o tym, co działo się podczas ubiegłotygodniowej powodzi błyskawicznej. Mężczyzna był wtedy w tunelu elektrowni. Przed żywiołem uciekał przez 20 minut.

20 minut walki o życie w tunelu. Dramatyczna relacja ocalałego z powodzi w Nepalu
Zniszczenia po ubiegłotygodniowej powodzi błyskawicznej w Nepalu, zdj. Yonhap /PAP/EPA
  • Tydzień temu w nepalskim dystrykcie Rasuwa doszło do katastrofalnej powodzi błyskawicznej. Liczba ofiar śmiertelnych przekroczyła tysiąc, a około 4000 osób jest zaginionych, w tym wielu pracowników elektrowni wodnych.
  • Pemba Dundu Tamang, pracownik elektrowni, przeżył dramatyczną ucieczkę z tunelu, gdzie przez 20 minut uciekał przed wodą.
  • Eksperci wskazują, że na kilka dni przed katastrofą istniały wyraźne sygnały niestabilności lodowca.
  • Najważniejsze informacje z kraju i ze świata znajdziesz na stronie głównej RMF24

Tydzień temu w graniczącym z Chinami nepalskim dystrykcie Rasuwa zeszła wielka lawina błotna w wyniku zerwania się fragmentu lodowca na jednej z himalajskich rzek. Osuwisko wywołało wstrząs sejsmiczny o magnitudzie 5,2 oraz powodzie błyskawiczne.

Liczba ofiar śmiertelnych tego żywiołu w Nepalu i Chinach wzrosła do 1130. Niemal 4,5 tys. osób jest zaginionych. Wśród poszukiwanych są setki robotników pracujących w rozległej sieci tuneli w elektrowniach wodnych wzdłuż rzeki. Inżynierowie pompują powietrze do tych tuneli w ramach zakrojonej na szeroką skalę akcji ratunkowej. Armia poinformowała, że we wtorek uratowano 119 osób.

„Byłem nieprzytomny ze strachu”

Wszystko zaczęło się od nagłego, silnego podmuchu powietrza - wspominał w rozmowie z BBC Pemba Dundu Tamang. Jego zespół, składający się z około 30 osób, zajmował się budową betonowej obudowy tunelu jednej z elektrowni wodnych. Jak relacjonował, nagle woda wdarła się do tunelu.

Pobiegłem w stronę wejścia do tunelu – powiedział. Woda cały czas mnie goniła - dodał. Wszystko to trwało ok. 20 minut. Byłem prawie nieprzytomny ze strachu. Nie mogłem jasno myśleć – wspomina mężczyzna.

„To, że przeżyłem, jest okropne”

Najgorsze spotkało mężczyznę dopiero po wyjściu na powierzchnię. W miejscu, gdzie powinien stać mój dom, nic nie zostało. Wtedy zdałem sobie sprawę, że wszystko zniknęło – mówił.

Tamang stracił w wyniku przejścia żywiołu sześcioro krewnych – matkę, brata, bratową i troje ich dzieci. Byli w domu nad rzeką, kiedy uderzyła powódź. Przeżyli tylko żona Tamanga, syn i jeden bratanek.

Czuję, że życie straciło sens. To, że przeżyłem, jest okropne. Nie wiem, dokąd pójść, nie mam co jeść – mówi Tamang.

Zmarli zaznają spokoju. To my, którzy przeżyliśmy, cierpimy – dodaje. Czasami myślę, że lepiej byłoby nie przetrwać – mówi.

„Znam wielu ludzi, którzy nadal są tam uwięzieni”

 

Tamangowi ostatecznie udało się schronić z kilkoma innymi osobami w jednej ze wsi Shanti Bazar. Szacuje, że około 50–60 pracowników zdołało uciec z tunelu razem z nim.

W środku prawdopodobnie są jeszcze jacyś ocalali. Byłbym szczęśliwy, gdyby udało się ich szybko uratować – mówi Tamang. Znam wielu ludzi, którzy nadal są tam uwięzieni – dodaje. Jego zdaniem, gdyby zapewniono odpowiednie zasoby, można by było uratować więcej osób.

Czy liczba ofiar mogła być mniejsza?

Potwierdza to nowy raport, w którym uznano, że na kilka dni przed katastrofą istniały dowody na rosnącą niestabilność wokół lodowca, a lepsze systemy wczesnego ostrzegania mogłyby uratować ludzkie życie.

Zdaniem ekspertów z Asian Mountain Academic Alliance, Stimson Centre i Chińskiego Instytutu Zagrożeń Górskich i Środowiska zdjęcia satelitarne wskazują, że powierzchnia lodowca poruszała się szybciej, woda topniejąca przybierała brązowy kolor, a w otaczających skałach powstawały pęknięcia. Wszystko to można było uznać za oznaki tego, że zbocze góry staje się niestabilne.

Naukowcy twierdzą, że lawina poruszała się zbyt szybko, aby konwencjonalne ostrzeżenia mogły pomóc osobom znajdującym się najbliżej niej. Jednak dalej w dole rzeki, gdzie powódź dotarła po co najmniej 10 minutach, kompleksowy system ostrzegania mógłby potencjalnie uratować znaczną liczbę ludzi – twierdzą eksperci.

 


Źródło: RMF24
Tagi: Nepal powódź
chcesz widzieć więcej artykułów od RMF24? dodaj w Google

Najważniejsze Fakty

Zobacz również

Dalsza część artykułu pod materiałem video: