Polska stoi przed historyczną decyzją – czy sięgnie po rekordowe środki z unijnego programu SAFE i podwoi budżet na obronność, czy też polityczny spór zablokuje miliardowe wsparcie dla armii? "Powinien to być właściwie powód do wybuchu radości, ale zamiast tego w polskiej polityce wybuchł spór, który, nawet jak na polskie warunki, nie ma precedensu" – alarmuje niemiecki dziennik "Frankfurter Allgemeine Zeitung"

REKLAMA

  • Nowy unijny program SAFE może przynieść Polsce aż 43,7 miliarda euro korzystnych pożyczek, mimo tego wywołał on w kraju polityczny spór.
  • Prezydent Karol Nawrocki krytykuje program, obawiając się obciążeń budżetu, a opozycja widzi w SAFE zagrożenie dla suwerenności.
  • Jak zauważa "Frankfurter Allgemeine Zeitung", odrzucenie kredytu z UE będzie miało niekorzystne skutki dla zdolności kraju do obrony.
  • Więcej aktualnych informacji z Polski i ze świata znajdziesz na stronie głównej RMF24.pl. Bądź na bieżąco.

Od miesięcy Polska znajduje się w centrum uwagi europejskich i światowych mediów jako kraj frontowy NATO i Unii Europejskiej. W obliczu rosnących zagrożeń za wschodnią granicą Warszawa nie szczędzi środków na modernizację i rozbudowę sił zbrojnych. Polska przeznacza na wojsko 5 procent swojego PKB, co przekłada się na kwotę 46 miliardów euro. Rząd nie ukrywa ambicji - polska armia ma być najsilniejsza w Europie, a jej liczebność ma sięgnąć 300 tysięcy żołnierzy.

W tym kontekście pojawienie się nowego, unijnego programu SAFE (Security Action for Europe) wydawało się być idealną odpowiedzią na potrzeby kraju. Polska może stać się największym beneficjentem tego projektu, otrzymując nawet 43,7 miliarda euro w postaci korzystnie oprocentowanych pożyczek. To środki, które mogłyby nie tylko podwoić budżet obronny, ale także wesprzeć krajowy przemysł zbrojeniowy, policję, straż graniczną oraz ochronę cyberprzestrzeni.

Polityczna burza i argumenty

Jak zauważa warszawski korespondent "Frankfurter Allgemeine Zeitung", Stefan Locke, "powinien to być właściwie powód do wybuchu radości, ale zamiast tego w polskiej polityce wybuchł spór, który, nawet jak na polskie warunki, nie ma precedensu". Spór o program SAFE podzielił nie tylko polityków, ale i opinię publiczną. Rząd i prezydent Karol Nawrocki, którzy dotąd prezentowali wspólny front w sprawach obronności, nagle znaleźli się po przeciwnych stronach barykady.

Zdaniem gazety Nawrocki nie może po prostu powiedzieć "nie", ponieważ SAFE jest popularny wśród polskich firm, a blisko 90 proc. środków ma być wydane w Polsce. Skorzystać ma 12 tys. polskich firm, co przełożyłoby się na przyspieszenie i tak już szybkiego wzrostu gospodarczego. "To nie leży w interesie ani prezydenta, który podkreśla przy każdej okazji, że jego celem jest pozbycie się Tuska, ani opozycji, która chce po wyborach parlamentarnych w przyszłym roku przejąć rządy" - tłumaczy Locke.

Krytykując SAFE, Nawrocki posługuje się argumentami ekonomicznymi, wskazując na obciążenie budżetu odsetkami kredytu. Opozycja ostrzega natomiast przed zagrożeniem suwerenności kraju, "konstruując, bez żadnych dowodów, teorię spisku". Zgodnie z nią, Bruksela miałaby rzekomo za pomocą SAFE ingerować w narodową politykę obronną i "wydać Polskę na pastwę Niemiec". Kredyt oznacza "Polskę pod niemieckim butem. My ten niemiecki but odrzucamy" - cytuje Jarosława Kaczyńskiego "FAZ".

Opozycja zarzuca rządowi, że chce wzmacniać polskimi pieniędzmi niemiecki przemysł zbrojeniowy i że nie ukrywa, że wolałaby kupować broń w USA.

CZYTAJ RÓWNIEŻ: Zero procent czy zero złotych? Oto co znalazło się w prezydenckim programie "SAFE 0 proc."

"SAFE 0 procent" kontra unijny SAFE

W odpowiedzi na kontrowersje wokół unijnego kredytu prezes Narodowego Banku Polskiego Adam Glapiński oraz prezydent Nawrocki zaproponowali alternatywę - tzw. "polski SAFE 0 procent".

Projekt zakłada finansowanie inwestycji obronnych z zysków ze wzrostu wyceny złota. W Sejmie złożono już odpowiedni projekt ustawy o Polskim Funduszu Inwestycji Obronnych, jednak - jak zauważa "FAZ" - szczegóły tego planu pozostają niejasne, a eksperci podchodzą do niego z dużą rezerwą.

Kontrowersje budzą m.in. nowe instytucje, jakimi ma być Rada i Komitet Sterujący, w których mają zasiadać m.in. przedstawiciele prezydenta, Biura Bezpieczeństwa Narodowego i premiera, a decyzje miałyby zapadać większością 2/3 głosów. Szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz w Porannej rozmowie w RMF FM zwrócił uwagę, że dzięki tej ustawie prezydent chciałby poszerzyć swoje uprawnienia.

Jeśli chodzi z kolei o unijny program SAFE, to Polska ma być największym jego beneficjentem. Polski rząd będzie mógł skorzystać z ok. 43,7 mld euro w postaci korzystnie oprocentowanych pożyczek i wydać je na inwestycje w obronność. Według deklaracji rządu 89 proc. środków z SAFE ma trafić do polskich firm zbrojeniowych. Pieniądze mają zostać przeznaczone na realizację potrzeb wojska, wsparcie Policji i Straży Granicznej oraz ochronę cyberprzestrzeni.