Czy Niemcy chcą przerzucić na Polskę problem oczyszczenia zanieczyszczonej rosyjskiej ropy naftowej z rurociągu Przyjaźń? Dziś o północy Rosjanie mają wznowić przesyłanie do Polski czystego surowca. Problem w tym, że rurociąg Przyjaźń cały czas wypełniony jest zanieczyszczoną ropą, którą Rosja zaczęła nam wysyłać 19 kwietnia. ​Polska miała ją oczyścić razem z Niemcami. Tu jednak pojawia się kłopot.

Chodzi o to, że w ropociągu jest zanieczyszczona ropa. Nie można jej fizycznie cofnąć do Rosji. Trzeba ją przerobić. Cztery rafinerie, które ten surowiec odbierają - czyli polski Orlen i Lotos oraz niemieckie zakłady w Leunie i Schwedt - miały się tym podzielić. Bo zarówno my, jak i oni mamy do tego potrzebne instalacje.

Jednak jak nieoficjalnie ustaliliśmy, Niemcy wymyślają coraz to nowe powody, dla których nie chcą tego szybko robić. Tym samym opóźniają proces odblokowania rurociągu Przyjaźń. W tej sprawie trwają negocjacje.

Orlen i Lotos zapewniają, że brak dostępu do świeżej ropy nie utrudnia im działania i nie zagraża kierowcom. Spółki korzystają z rezerw.

Wczoraj Minister Energetyki Rosji Aleksandr Nowak ogłosił, że dostawy ropy naftowej do Polski przez rurociąg Przyjaźń zostaną wznowione dzisiaj, zapewnił, że "trwa normalizacja procesu".

Problem zaczął się 19 kwietnia, kiedy Rosjanie zaczęli tłoczyć rurociągiem Przyjaźń zanieczyszczoną ropę. Normy przekraczało stężenie chlorków organicznych. Tranzyt ropy wstrzymał m.in. polski PERN oraz ukraińska Ukrtransnafta, a 30 kwietnia także białoruski operator. W sumie w rurociągu Przyjaźń na terenie Rosji, Białorusi, Polski i Ukrainy zgromadziło się ok. 5 mln ton zanieczyszczonej ropy.