Mieszkańcy centrum Bytomia odczuli podziemny wstrząs, który miał około 3 stopni w skali Richtera. Tym razem nie odnotowano żadnych uszkodzeń na powierzchni.

Bytom to miasto starsze od Krakowa (ma 756 lat) i podobnie jak Kraków ma się czym chwalić. Ale w samym centrum są także miejsca, których na co dzień nie prezentuje się w kolorowych albumach - zniszczone szkodami górniczymi kamienice i podwórka. To skutki karygodnych zaniedbań z okresu PRL-u. Wtedy w Bytomiu działało 7 kopalń i zaczęło się wydobywanie węgla z tak zwanego filara ochronnego pod miastem. Skutek jest taki, że w ciągu kilkudziesięciu ostatnich lat grunt w mieście obniżył się o kilka metrów.

Teraz mamy już tylko jedną kopalnię, ale i tak wstrząsy są nadal -mówi rzecznik prezydenta Bytomia Katarzyna Krzemińska-Kruczek.

Urząd miejski każdego roku wydaje na renowację kamienic około 30 mln złotych. To jednak nie wystarcza, bo zniszczone budynki liczy się już nie w setkach, ale w tysiącach. W najgorszym momencie ponad 85 procent powierzchni miasta narażonych było na szkody górnicze - dodaje Krzemińska-Kruczek.

Zofia Konieczna urodziła się w Bytomiu. Potem na wiele lat wyjechała z miasta. Dekadę temu wróciła. To degradacja tego miasta. Wstrząsy czujemy tu prawie każdego dnia. Ja i moi rodzice mamy popękane ściany w mieszkaniach, a na podwórkach widać wypadające cegły. Jak bym mogła, uciekłabym stąd - mówi pani Zofia.

Mieszkanka Bytomia o swoim zniszczonym mieście

Dziś w Bytomiu znowu doszło do wstrząsu. Odczuli go przede wszystkim mieszkańcy dzielnicy Karb. Na razie nie ma informacji o uszkodzeniach budynków. Wiadomo, że nic złego nie stało się pod ziemią. W kopalni "Bobrek-Centrum" przerwano jednak wydobycie, a z zagrożonego rejonu -ponad 700 metrów pod ziemią - wycofano górników. Prace w tym rejonie kopalni zostały wstrzymane co najmniej do poniedziałku - mówi Zbigniew Madej, rzecznik Kompanii Węglowej, do której należy bytomska kopalnia.

Wstrząs w tej samej kopalni zanotowano też wczoraj. Był nieco słabszy, niż dzisiejszy. Sami nie poradzimy sobie z likwidacją szkód, bo uszkodzone są nie tylko budynki, ale także drogi i torowiska tramwajowe -mówi rzecznik prezydenta Bytomia.

W ubiegłym roku szkody górnicze w Bytomiu oglądali posłowie. W mieście obradowała sejmowa komisja polityki regionalnej. Prezydent Bytomia jeździł z parlamentarzystami i pokazywał im uszkodzone budynki. Efektów tej wizyty nie ma do dziś.