„Z całą pewnością jednym z efektów tych zmian jest to, że znakomicie wzrosły obroty w gastronomii” - tak o wpływie zakazu handlu w niedziele na gospodarkę mówił w Popołudniowej rozmowie w RMF FM poseł PiS Janusz Śniadek. Jak podkreślił w rozmowie Marcin Zaborski, według Biura Analiz Sejmowych efektem zakazu jest m.in. to, że „małe sklepy najbardziej ucierpiały na zakazie handlu w niedziele. Jako jedyne podmioty w handlu detalicznym w wyniku ustawy odnotowały już straty w udziale w rynku”. „Z pewnym zażenowaniem czytałem tę analizę” - skomentował Śniadek. „W tej analizie są przytaczane różne teksty prasowe, dla mnie ewidentnie nieprawdziwe, przez lobby wielkiego handlu pisane” - stwierdził gość Popołudniowej rozmowy w RMF FM.

Skandaliczne, oburzające i niedopuszczalne - tak ostatnie wypowiedzi izraelskich dyplomatów skomentował w Popołudniowej rozmowie w RMF FM poseł PiS Janusz Śniadek. Nawet w najlepszych związkach, przyjaźniach i małżeństwie zdarzają się bardzo ostre spory i kłótnie. Mam nadzieję, że mamy tutaj do czynienia z takim przejściowym zdarzeniem - dodał, odnosząc się do aktualnych relacji polsko-izraelskich. Ewidentnie to, co się stało, jest efektem pewnej kampanii wyborczej, która w tej chwili się toczy w Izraelu - uznał gość Marcina Zaborskiego.

W internetowej części Popołudniowej rozmowy w RMF FM Marcin Zaborski pytał Janusza Śniadka o to, czy możliwa jest inicjatywa gdańskich parlamentarzystów mająca na celu nadanie pośmiertnego odznaczenia państwowego zmarłemu przed ponad miesiącem prezydentowi Gdańska Pawłowi Adamowiczowi. To, co się zdarzyło, było straszną zbrodnią. (...) Ale to, że jest się ofiarą, nie jest też argumentem do takiego odznaczeń. Trzeba by znaleźć inne argumenty, inne racje - stwierdził poseł PiS. Przyznam, że nie znajduję takich racji czy argumentów państwowych. Nie podjąłbym się takiego uzasadnienia i wystąpienia o tego typu odznaczenie. (...) Jeśli inne osoby takie racje znajdą - proszę bardzo - dodał. 

Parlamentarzysta był też pytany o słowa premiera Morawieckiego, który wspomniał o tym, że składki na ZUS maleją. Tymczasem - jak wskazuje opozycja - w ubiegłym roku składka na ubezpieczenie społeczne wzrosła. Oczywiście, że w tym wypadku jest wzrost, ale mowa o tzw. dużym ZUS-ie - tłumaczył Śniadek. Jest cała masa różnego rodzaju ulg. W ogóle płaca wzrasta - i to znacząco. I średnia, i minimalna. Stąd ta składka ZUS tylko nadąża za rosnącą płacą - mówił. Procentowy udział tej składki w kosztach nie rośnie - stwierdził gość RMF FM.

Marcin Zaborski, RMF FM: Robi pan zakupy w soboty?

Janusz Śniadek: Rzadko, ale bywa.

Widzi pan - rzadko, ale jednak - co się dzieje w galeriach handlowych dzień przed niedzielą bez handlu?

Wie pan, generalnie wzrosła też frekwencja i w piątki, i w pozostałe dni. Natomiast...

Ale kolejki przed kasami widzi pan? Widzi pan, że trudniej znaleźć stolik w restauracji?

Ale to jest pozytywna rzecz.

Kiedy nie można znaleźć stolika. Rzeczywiście - cieszą się wszyscy i klaszczą.

Z całą pewnością jednym z efektów tych zmian - to jest przypisywane m.in. tym ograniczeniom handlu w niedziele - jest to, że znakomicie wzrosły obroty w gastronomii właśnie w te niedziele.

Według Biura Analiz Sejmowych efektem wprowadzonych przepisów jest to, jak czytam w piśmie oficjalnym złożonym w Sejmie, że małe sklepy, jak dotychczas, najbardziej ucierpiały na zakazie handlu w niedziele. "Małe sklepy jako jedyne podmioty w handlu detalicznym w wyniku ustawy odnotowały już straty w udziale w rynku".

Ja przyznam, że z pewnym takim nawet zażenowaniem czytałem tę analizę, o której pan mówi.

To jest humbug? To jest w ogóle nieprawda?

Tak naprawdę w tej analizie przytaczane są różne teksty prasowe, dla mnie ewidentnie nieprawdziwe, teksty przez lobby wielkiego handlu pisane, które piszą rzeczy nieprawdziwe.

Czyli co? Kancelaria Sejmu, Biuro Analiz Sejmowych, jest na pasku handlu i lobbystów?

Nie, proszę nie demonizować. Powiadam, że czytając tę analizę, takie odnosiłem wrażenie.

Panie pośle, prof. Jolanta Adamiec, specjalista ds. systemu gospodarczego w Biurze Analiz Sejmowych, podpisała się pod tym dokumentem.

Dobrze. Proszę mi tam przytoczyć choćby jedne twarde fakty.

"Z analizy badań przeprowadzonych przez spółkę Nielsen wynika, że od stycznia do lipca w małych sklepach sprzedaż zmalała o 1 proc., podczas gdy w średnich sklepach spożywczych wzrosła o 7 proc., a w dyskontach o 8 proc.". O to chodziło?

Wie pan, 1 proc. to jest granica błędu statystycznego.

Ale dyskonty zyskały!

W miesiącu styczniu, już duży czas po tym grudniu... Powiedzmy, że okres marzec - grudzień to jest zbyt krótki okres, żeby dokonywać podsumowań, zwłaszcza, że to było w grudniu, a tak naprawdę można mówić o pół roku... Otóż Naczelna Rada Zrzeszeń Polskiego Handlu i Usług, polskiego małego handlu, tych małych sklepików, o których cały czas mówimy. Ona ma udział tak przekładając na ok. kilkunastu proc. obrotów w polskim handlu i gastronomii, przyznała mi i Alfredowi Bujarze, szefowi tego komitetu obywatelskiego inicjatywy ustawodawczej, statuetki "Zasłużony dla polskiego handlu". Otóż oni, ta rada, te firmy, mały handel zrzeszony tam, oceniają tę ustawę i jej skutki bardzo, bardzo pozytywnie.

Widział pan sondaże, panie pośle?

Chciałem dokończyć ten wątek. Oczywiście mogę opisać panu o pewnych rzeczach... Jeśli chodzi o to znikanie sklepów, to zawsze ono miało miejsce, była dość duża rotacja. Dzisiaj, jeśli mówimy o trudnościach, które są ciągle, jest kolosalna przewaga dyskontów, dumpingowe zjawiska... Jeśli można mówić o tej ustawie, to ona w stopniu niewystarczającym pomogła małemu polskiemu handlowi, ale na pewno nie zaszkodziła. 

To konkret. W tej części rozmowy ten wątek kończę, ale jeszcze jedno pytanie. Czy Prawo i Sprawiedliwość może zmienić ustawę o niedzielnym handlu i zrezygnować z tego, żeby prawie wszystkie niedziele w przyszłym roku były z zakazem handlu?

Nie sądzę. Poza różnymi takimi fake newsami...

Premier mówił o tym, że analizujecie tę sprawę.

Słyszałem tę wypowiedź pana premiera. Dopuszczam, że może być jakaś tego dotycząca decyzja, ale w tej chwili nie mam wiedzy o tym, żeby coś takiego było poważnie rozważane.

W Sejmie nic się nie dzieje w tej sprawie?

Nie, nie. W Sejmie nie.

Panie pośle, coś panu przeczytam. "Polska i Izrael to oddani, wieloletni przyjaciele i partnerzy, którzy blisko współpracują na arenie międzynarodowej. Współpraca ta prowadzona jest w duchu wzajemnego szacunku dla tożsamości i historycznej wrażliwości" - to jest fragment dokumentu, który podpisali jakieś pół roku temu premierzy Polski i Izraela. Pan mówił wtedy w studiu RMF FM, że zostało wynegocjowane w sposób kapitalny to rozwiązanie, że stawia nas na zupełnie innym poziomie jeśli chodzi o obronę prawdy. Naprawdę dzisiaj pan też tak powie? Po pół roku i po tym, co się wydarzyło w ostatnich dniach?

Na pewno nie zmieniłem bardzo pozytywnej oceny do tego porozumienia, które zostało zawarte. Zresztą w rozmowie telefonicznej - to premier Morawiecki o tym mówił z premierem Netanjahu - obie strony potwierdziły w swej całej rozciągłości ważność tamtego porozumienia...

No tak, tylko co z tego, że mamy takie porozumienie...

...co nie zmienia sytuacji, że miały miejsce te skandaliczne, oburzające i niedopuszczalne wypowiedzi.

I tu jest pytanie: czy ta deklaracja nie jest pustym dokumentem, skoro politycy z izraelskiego rządu, najważniejsi politycy w Izraelu mówią dzisiaj o antysemityzmie polskim wyssanym z mlekiem matki, albo o tym, że wielu Polaków było antysemitami i uczestniczyło w mordowaniu Żydów.

Jest to rzecz koszmarna, nie powinna mieć miejsca. Natomiast pan na początku przytoczył te słowa mówiące o wielkiej przyjaźni i pozytywnych relacjach. Ja powiem: te elementy i wzajemne również interesy pozostają. Natomiast nawet w najlepszych związkach, przyjaźniach, małżeństwie zdarzają się bardzo ostre spory i kłótnie. Mam nadzieję, że mamy tutaj do czynienia w tej chwili z takim przejściowym interesem, takim zdarzenia. Natomiast, że te nasze wspólne interesy i związki wezmą nad tym górę, i ta sytuacja się jednak ułoży. Bo taki mamy wspólny interes. Natomiast ja ubolewam, bo ewidentnie to, co się stało, jest efektem pewnej kampanii wyborczej, która w tej chwili się toczy w Izraelu i ubolewam - to jednak nie cały naród, bo jednak wiele środowisk żydowskich... To, co jest pozytywne w tym nieszczęściu, które się zdarzyło - to, że jednym głosem bardzo wiele środowisk żydowskich i Światowy Związek Żydów, i organizacje żydowskie tutaj w Polsce oprotestowują to. Jeszcze niedawno trudno byłoby sobie to wyobrazić. To jest pewien pozytyw w tym nieszczęściu, które się zdarzyło.

Panie pośle - magistrze inżynierze.

Tak?

Bo skoro studiował pan na politechnice, nie miał pan pewnie problemów z matematyką? Matura z matematyki dobrze poszła?

Akurat matematyka była moją bardzo silną stroną. Z sentymentem...

Pytam, bo Najwyższa Izba Kontroli proponuje, żebyśmy pomyśleli o zawieszeniu obowiązkowej matury z matematyki. Według kontrolerów NIK niedobrze uczymy matematyki. Dopóki nie będziemy dobrze uczyć matematyki uczniów, to powinniśmy pomyśleć, żeby jednak było trochę inaczej. 

To jest absolutną bzdurą. Uważam, że jednym z nieszczęść, które wcześniej się zdarzyło - dokładnie lat nie przytoczę - ale kilka, kilkanaście lat temu się zdarzyło, że w ogóle wycofano się z obowiązkowej matury z matematyki. To znakomicie obniżyło poziom tego kształcenia. 

Według NIK, co szósty uczeń nie zdaje matury z matematyki. Jest problem czy go nie ma?

Jest problem, ale absolutnie zawieszenie matury z matematyki nie będzie tu żadnym wyjściem. Nawet jeżeli ten egzamin jest taki trudny, to powinien być. I powinna być ta silna cezura i motywacja. 

To tych, którzy ucieszyli się już, że NIK coś takiego proponuje, od razu uspokójmy albo powiedzmy, żeby nie zacierali rąk. Ministerstwo edukacji odpowiada, że matematyka na maturze obowiązkowa będzie.