Rządowe agendy będą nas mogły szantażować - alarmują przedstawiciele firm budowlanych i organizacje przedsiębiorców. Chodzi o nowelizację ustawy o zamówieniach publicznych pozwalającą wszystkim urzędom i instytucjom wykluczać z przetargów firmy, z którymi kiedykolwiek ktoś zerwał umowę. Wykluczenie ma obowiązywać przez trzy lata. To poważne zaostrzenie obecnych przepisów. Projekt nowelizacji przyjął rząd, a dokument trafił do Sejmu.

Jeśli nowe przepisy wejdą w życie, wiele firm może zniknąć z rynku. Bo tylko tak może się skończyć brak możliwości startu w publicznych przetargach dla firmy np. budującej drogi. O co dokładnie chodzi ?

Po przypadku z Alpine Bau, którą GDDKiA wyrzuciła z placu budowy za opóźnienia przy realizacji autostrady A1 znowelizowano Ustawę o Zamówieniach Publicznych. Obecnie obowiązuje przepis, zgodnie z którym, jeśli jakaś publiczna instytucja zerwie umowę z firmą za nierzetelne bądź niewłaściwe wykonanie umowy, może ją również wykluczyć z kolejnych postępowań przez okres trzech lat. Ale dotyczy to tylko tej instytucji, która zerwała umowę. Przepis niewątpliwie przyczynia się do tego, by wykonawcy startujący w przetargach "mierzyli siły na zamiary" i nie oszukiwali zamawiających.

Propozycja ministra zaostrza istniejące prawo

Jednak najnowsza nowelizacja zaostrza istniejące przepisy. Zgodnie z propozycją ministra skarbu, która ostatecznie została zgłoszona jako autopoprawka Urzędu Zamówień Publicznych, wystarczy, że jakikolwiek urząd zerwie umowę z jakąś firmą. Bez wyroku sądu, od razu każda instytucja publiczna będzie mogła wykluczać tę firmę ze wszystkich przetargów.

Dla wielu firm będzie to oznaczało faktyczną likwidację, bo mało która mogłaby przeczekać 3-letni zakaz lub procesować się przed sądem. Niewiele da też wyrok sądu, który stwierdzi, że urzędnik, zrywając umowę, nie miał racji, bo zanim ten wyrok zapadnie, firma najprawdopodobniej przestanie istnieć.

"To pole do szantażu i korupcji"

Posłuchaj rozmowy z Jeremim Mordasewiczem z PKPP Lewiatan

Do zerwania umowy z firmą wystarczy, że poziom "złego wykonania usług" sięgnie 5 proc. wartości zamówienia. To oznacza, że nawet 94 proc. tej wartości może być wykonane poprawnie. Nie sprecyzowano, co oznacza "niewłaściwe wykonanie umowy". To pole do szantażu i korupcji - mówi Jeremi Mordasewicz z PKPP Lewiatan. Można sobie wyobrazić taką sytuację: zamawiający wzywa wykonawcę i kładzie mu na stole dwie propozycje: albo wykonasz dodatkowe prace, bez dodatkowej zapłaty, albo zrywam umowę, czym eliminuję firmę z rynku na 3 lata. Do takiej decyzji nie będzie bowiem potrzebny wyrok sądu.

Nowelizacja wzmacnia pozycję zamawiających i promuje ich arogancję. Ignoruje zasadę równości, sprzyja korupcji i jest niezgodna z konstytucją - dodaje przedstawiciel Związku Pracodawców Branży Usług Inżynierskich.