„Próbuje się z nasz zrobić bezmyślnych rzeźników, którzy postępują nieetycznie” – tak sprawę zmasowanego odstrzału dzików komentuje w rozmowie z reporterką RMF FM Anetą Łuczkowską Przemysław Malec, autor popularnych programów telewizyjnych o tematyce łowieckiej „Darz Bór”. Myśliwi rocznie zabijają w Polsce od stu kilkudziesięciu do nawet prawie 300 tysięcy dzików. Ta liczba wynika z prognoz przygotowywanych przez koła łowieckie. Populacja dzików na danym terenie powinna być stała, problem w tym, że dziki wyjątkowo chętnie się mnożą.

„Próbuje się z nasz zrobić bezmyślnych rzeźników, którzy postępują nieetycznie” – tak sprawę zmasowanego odstrzału dzików komentuje w rozmowie z reporterką RMF FM Anetą Łuczkowską Przemysław Malec, autor popularnych programów telewizyjnych o tematyce łowieckiej „Darz Bór”. Myśliwi rocznie zabijają w Polsce od stu kilkudziesięciu do nawet prawie 300 tysięcy dzików. Ta liczba wynika z prognoz przygotowywanych przez koła łowieckie. Populacja dzików na danym terenie powinna być stała, problem w tym, że dziki wyjątkowo chętnie się mnożą.
Myśliwi rocznie zabijają w Polsce od stu kilkudziesięciu do nawet prawie 300 tysięcy dzików /Pixabay /Pixabay

Aneta Łuczkowska: Czy mamy z dzikami problem?

Przemysław Malec:  Dzik bardzo szybko się odradza. Jego przyrost naturalny to jest często od 150 do nawet 300 proc. Więc jeśli mamy tych dzików 100 tysięcy na wiosnę, to na następną wiosnę, jeżeli nic z tym nie zrobimy będziemy mieć po prostu 250 tysięcy. Gdybyśmy jako myśliwi nie regulowali tej populacji, byłby z tym bardzo duży problem. Natomiast jeśli chodzi o ASF to dziki nie są głównym wektorem przenoszenia tej choroby, jest jednym z kilku. Najgorszym wektorem jest oczywiście człowiek.

Czy w Polsce mamy problem z dzikami?

Dlaczego to myśliwi mają walczyć z ASF?

Myśliwi mają za cel rozrzedzenie populacji dzika, co ma na celu zmniejszenie możliwości przenoszenia z jednego dzika na drugiego samej choroby, co w tym momencie nie jest jakąś bardzo groźną sytuacją. Trzymamy to mocno w ryzach i nie przenosi się ta choroba dalej na zachód.

Dlaczego myśliwi protestują przeciwko akcji masowego polowania na dziki?

Generalnie to jest pewnego rodzaju niezrozumienie. Pada liczba 210 tys. dzików, które mamy odstrzelić. Tylko nikt sobie nie zadaje pytania w jakim okresie. A chodzi o to, że te 210 tys. dzików powinniśmy odstrzelić do końca tego sezonu, a więc do końca marca 2019. Plan łowiecki na sezon 2018/19 na dziki to jest 185 tysięcy. A więc 210 tysięcy to jest ok. 15-16 proc. więcej w stosunku do tego, co powinniśmy odstrzelić. Myśliwi nie mają jakby samego problemu z tym, że mają odstrzelić o 15 czy 16 proc. więcej tych dzików. Problemem jest to, że próbuje się wmanewrować myśliwych w odstrzał loch, a więc samic, które w tym okresie wyprowadzają młode, bądź są wysokoprośne. I tutaj myśliwi mają z tym największy problem, że próbuje się z nas zrobić rzeźników bezmyślnych, którzy nie myślą i nieetycznie postępują i przeciwko temu protestujemy.

Społeczny odbiór myśliwych nie jest najlepszy. To się wam nie przysłuży.

To, że będziemy odstrzeliwać lochy? Ja myślę, że nie będziemy. To co dzieje się teraz w mediach społecznościowych i cała fala protestów i głosów myśliwych, którzy mówią, że postepowanie etyczne jest dzisiaj dla nas najważniejsze. I to, że chcemy zmienić nasz wizerunek i pokazać, że my też nie chcemy eksterminacji jakiegoś gatunku. Takie głosy też padają, że strzelając 210 tys. dzików doprowadzimy do ich eksterminacji. To nie jest zgodne z prawdą.

To ile tych dzików mamy teraz w Polsce?

Ciężko tak naprawdę określić. Ale mogę przytoczyć takie liczby, że w sezonie 2016/17 odstrzeliliśmy 289 tysięcy dzików. W ciągu ostatnich 5 lat odstrzeliliśmy prawie milion, a dzik ma się dobrze, jest go nadal bardzo dużo, bo, tak jak powiedziałem na początku, jego przyrost naturalny jest bardzo duży.

Jak będą te najbliższe polowania? Już w ten weekend mają ruszyć masowe polowania na dziki. Co się będzie działo?

Myślę, że te polowania będą wyglądały jak polowania do tej pory. Będzie być może trochę więcej myśliwych w to zaangażowanych. Natomiast nie wydarzy się nic strasznego, wielkiego, gdzie nagle padnie kilkanaście lub kilkadziesiąt tysięcy dzików. Każdy z nas myśliwych ma świadomość tego, że to od jego decyzji czy on pociągnie za spust czy nie. Każdy z nas wiedząc, że ślubował na początku swojej kariery łowieckiej, że będzie dbał o dobre imię łowiectwa, będzie dbał o to, by postępować etycznie, będzie dbał o to, by dzika przyroda była nadal możliwa do oglądania przez przyszłe pokolenia. Więc myślę, że każdy z nas 5 razy się zastanowi, albo i 10 zanim pociągnie za spust, chcąc uśmiercić jakiegokolwiek dzika. A jeżeli już ten dzik będzie uśmiercony, to na pewno to nie będzie locha. Będzie to jakiś przelatek, wycinek, najprawdopodobniej płci męskiej.

Nawet jeśli za lochę będzie więcej pieniędzy?

Myślę, że to nie skusi myśliwych.

Autor: Aneta Łuczkowska

Opracowanie: Marlena Chudzio