Ta historia mogła skończyć się tragicznie. 29-letnia kobieta zostawiła bez opieki trójkę dzieci - i zapałki w zasięgu ich rąk.

Mieszkanka Siemiatycz na Podlasiu postanowiła pójść po zakupy, ale nie zadbała, by w tym czasie ktoś zajął się trójką jej dzieci w wieku od 3 do 7 lat. Gdy wyszła, maluchy zaczęły bawić się zapałkami. W pewnym momencie ogniem zajęło się ubranie najstarszego dziecka. Chłopczyk zaczął przeraźliwie krzyczeć, na szczęście usłyszeli go sąsiedzi. Jeden z nich natychmiast przybiegł z pomocą, wyważając zamknięte drzwi do mieszkania. Kolejna sąsiadka wezwała pogotowie.

Jeden z sąsiadów natychmiast przyszedł z pomocą - relacjonuje Kamil Sorko z Komendy Wojewódzkiej Policji w Białymstoku.

Dopiero gdy sytuacja była już opanowana, do domu wróciła matka. Nie było jej przez godzinę. Sprawa trafi do sądu rodzinnego, najprawdopodobniej zajmie się też nią prokuratura. Śledczy będą sprawdzać, czy zostawiając dzieci bez żadnej opieki, kobieta popełniła przestępstwo narażenia ich życia lub zdrowia na niebezpieczeństwo.