"Amerykańscy politycy są bardzo praktyczni i nie marnują czasu na kurtuazyjne wizyty, o których można przeczytać jedynie w notkach na odległych stronach gazet. Jeśli prezydent USA gdzieś jedzie, to dlatego, że ma tam coś konkretnego do zrobienia lub że Ameryka ma w tym jakiś interes" - czytamy w "Wyborczej". "Wizyta w Polsce była głównym tematem w "New York Timesie" i "Wall Street Journal". To oznacza, że faktycznie - bez żadnej kurtuazji - jesteśmy uważani w Waszyngtonie za ważny kraj i za jednego z najbliższych sojuszników" - podkreśla autor artykułu. "Przypadek Polski - nasze ostatnie 25 lat rozwoju -jest dla Ameryki ideowo ważny i pokrzepiający. Z Waszyngtonu nie widać niedoskonałości reform, uchodzimy za stuprocentowy sukces" - dodaje.
- Depresja Justyny Kowalczyk
- Przeżyć na soylencie
- Jak Bierecki nie rządził w SKOK-ach