"Katowice są jak kobieta, najbardziej liczy się piękna dusza" - tak o stolicy Śląska mówi Petter Larsson. Ten młody Szwed, na co dzień mieszkający w Londynie, odwiedził Katowice w ramach Misji 21 - wspólnej akcji "Gazety Wyborczej" i RMF FM. Jest zachwycony otwartością Polaków i tym, jak się bawimy. Jego zdaniem na każdym kroku łamiemy stereotyp Polaka.

Posłuchaj rozmowy Piotra Glinkowskiego z Peterem Larssonem

W ramach Misji 21 studenci jednej z londyńskich uczelni mają sprawdzić, zwiedzić i ocenić 21 polskich miast na rok przed Euro 2012. Każdemu z nich towarzyszy tzw. cień, czyli osoba, która pomoże w razie potrzeby. Do Katowic przyjechał Peter Larsson, z którym rozmawiał reporter RMF FM Piotr Glinkowski.

Piotr Glinkowski: Jesteś pod wrażeniem Katowic, czy jesteś może odrobinę rozczarowany?

Petter Larsson: Jestem pod wrażeniem. Ludzie mówili mi, że Katowice są brzydkie i smutne. Ja byłem jednak pewien, że to miłe miejsce.

Piotr Glinkowski: Więc byłeś przygotowany na to najgorsze.

Petter Larsson: Owszem, ale byłem pewien, że ludzie, których tu spotkam, zmienią mój sposób postrzegania tego miasta i tak też się stało.

Piotr Glinkowski: A teraz, jak Ci się podoba w Katowicach?

Petter Larsson: Jest świetnie. Niektóre domy są co prawda brzydkie, ale to jest tak jak z kobietą - może nie być najpiękniejsza, ale jeśli ma świetną duszę i osobowość, staje się cudowna. Ogólny obraz Katowic jest bardzo dobry.

Piotr Glinkowski: A ludzie?

Petter Larsson: Nie spotkałem nikogo irytującego i niegrzecznego. Spotykam samych pomocnych, uroczych i miłych ludzi. Zupełnie nie pasuje to stereotypowego obrazu Polaka.

Piotr Glinkowski: To jaki jest ten stereotyp?

Petter Larsson: Według stereotypu, Polacy to ludzie chłodni, zamknięci w sobie i niezbyt pomocni. A jest zupełnie inaczej.

Piotr Glinkowski: Myślisz, że Katowice to miasto, w którym można się dobrze bawić?

Petter Larsson: Jasne. Ulica Mariacka jest tego świetnym przykładem. To miejsce nie musi wyglądać jakoś niesamowicie. Wystarczą stoły, krzesła, piwo i dach nad głową, jeśli pada deszcz.

Piotr Glinkowski: A nie uważasz, że pubów i barów jest za mało?

Petter Larsson: Może jeśli mieszkałbym tu dłużej, to znudziłoby mi się, ale na dziś wydaje mi się, że to, co jest, spokojnie wystarczy.

Piotr Glinkowski: Nie znudziłeś się Katowicami?

Petter Larsson: Jestem tu tak krótko, że nie mam czasu się nudzić. Wszystko dobrze smakuje i wszyscy są tu mili. Mam nadzieję, że nie jest to tylko moje odczucie, ale, że faktycznie tak jest.

Piotr Glinkowski: Jak bawią się Polacy?

Petter Larsson: W Londynie to taka "pokazówka". Nie twierdzę, że tutaj ludzie źle wyglądają, ale w Londynie bardziej chodzi o to, żeby dobrze wyglądać i ładnie wyjść na zdjęciu, niż o to, żeby się dobrze bawić. Tu wszyscy bawią się świetnie i imprezy to dobry sposób na poznanie waszego narodu. Uwielbiam jak siadacie przy stole, w tle gra muzyka, i spokojnie rozmawiacie. W Londynie wszyscy muszą cały czas stać.

Piotr Glinkowski: Jak smakuje Ci nasze jedzenie?

Petter Larsson: Jadłem ruskie pierogi i były naprawdę świetne.

Piotr Glinkowski: To kiedy się przeprowadzasz?

Petter Larsson: Rzucę studia, w lipcu jadę do Szwecji i w sierpniu mogę się wprowadzać. Kupię sobie duży dom tak, że macie jeszcze kilka dni, by przekonać mnie, bym pracował dla waszej stacji.

Jak przebiega Misja 21, możecie śledzić na bieżąco na Facebooku, Twiterzewspólnym blogu studentów.