RMF24 RMF FM RMF MAXX RMF CLASSIC RMF ON
RMF24

Kontrola wydatków za czasów rządów PiS. Minister podał kwotę nieprawidłowości

Opracowanie: Publikacja: Czwartek, 16 lipca (12:14)

Minister finansów Andrzej Domański poinformował w czwartek, że kontrole dotyczące wydatkowania pieniędzy publicznych w latach 2020–2023 wykazały nieprawidłowości o łącznej wartości 120 mld zł. Według niego kwota ta odpowiada około 3 proc. polskiego PKB.

Kontrola wydatków za czasów rządów PiS. Minister podał kwotę nieprawidłowości
Minister finansów i gospodarki Andrzej Domański podczas konferencji prasowej w siedzibie MF w Warszawie (fot. Radek Pietruszka) /PAP

Do tej pory sprawdzono 167 instytucji, w tym ministerstwa, fundacje i stowarzyszenia. Łącznie rozpoczęto 177 audytów, z czego 135 zostało już zakończonych.

Łączna kwota stwierdzonych nieprawidłowości to 120 mld zł, czyli około 3 proc. naszego PKB - powiedział Domański.

Wskazał, że w związku z audytami do prokuratury złożono 250 zawiadomień o podejrzeniu popełnienia przestępstwa. 200 wszczętych przez prokuraturę postępowań i 106 mld zł. To jest łączna kwota zawiadomień, które zostały skierowane do prokuratury - przekazał szef MF.

Nasze zawiadomienia dotyczą zarówno wydawania środków bez podstawy prawnej, omijania prawa, niegospodarności, ale także takiego zwykłego złodziejstwa - stwierdził minister.

Dopytywany, skąd wynika dysproporcja między kwotą zawiadomień a wykrytych nieprawidłowości, Domański podkreślił, że nie wszystkie zawiadomienia zostały jeszcze złożone. Część wykrytych nieprawidłowości nie kwalifikuje się do tego, by skierować je do prokuratury. (...) Część tych spraw trafia też do Rzecznika Finansów Publicznych - wskazał.

„Trudno to nazwać pomyłką”

Wiceminister finansów, zastępca szefa KAS Zbigniew Stawicki zwrócił uwagę, że nie każda nieprawidłowość zawiera w sobie element karny, choć wywiera negatywne skutki dla finansów publicznych.

Zastępca szefa KAS wskazał, że wykryte w toku audytu nieprawidłowości „mają charakter celowego, zamierzonego działania w złej wierze”. Trudno to nazwać pomyłką, trudno to nazwać złą interpretacją przepisów - stwierdził.

Jak mówił, audyt wykrył, że tworzono pozory formalnej poprawności dokumentów, a w rzeczywistości „pieniądze otrzymywał ktoś według uznania członka kierownictwa danego resortu, niezależnie od rekomendacji czy braku rekomendacji ciał powołanych do oceny wniosków”. Na przykład w Ministerstwie Sportu i Turystyki dotacji przydzielonych w ten sposób mamy na 202 mln zł, a w Ministerstwie Spraw Zagranicznych na 51,5 mln zł - powiedział Stawicki.

Wśród wykrytych nieprawidłowości wymienił też działania bez podstawy prawnej, np. nienależne wypłacanie wynagrodzeń w spółkach Skarbu Państwa czy „ręczne sterowanie” w zakresie udzielania dotacji publicznych. Podał, że ponad 100 beneficjentów otrzymało w sumie 400 mln zł dotacji niezgodnie z przeznaczeniem.

„Na doraźną politykę”

Inną kategorią nadużyć była niegospodarność. Chodzi o przeznaczanie środków, które miały służyć na nieprzewidziane i nagłe wydarzenia na „doraźną politykę”. Na przykład na realizację działań informacyjnych - dodał.

Spotkaliśmy również proceder czy zdarzenie przedkładania sfałszowanych, podrabianych historii rachunku bankowego, które miały pozorować, że środki nadal są na rachunku, gdy w rzeczywistości już dawno zostały z niego wyprowadzone - poinformował.

Stawicki przekazał również, że dysponenci pieniędzy publicznych (np. ministerstwa) będą mogły same podjąć postanowienia zmierzające do odzyskania nienależnie lub nadmiernie wypłaconych dotacji. Takie działania są podejmowane - przekazał wiceminister.

Jak dodał, kwestia odpowiedzialności karnej „jest nieco inna niż procedury administracyjne”. Sprawy o charakterze gospodarczym niestety są bardzo praco- i czasochłonne oraz żmudne (...), trudno się spodziewać natychmiastowych efektów - stwierdził. Jednocześnie zastrzegł, że kwestie karne leżą po stronie prokuratury.

Wyciągnęliśmy również wnioski z tego, co robimy i pracujemy w resorcie finansów nad elektronicznym rejestrem środków publicznych, który ma być powszechnie dostępny - poinformował Stawicki. Jak dodał, rejestr miałby ułatwić dysponentom środków analizę ich wykorzystania oraz być też elementem społecznej kontroli nad wydatkowaniem środków publicznych.

Dopytywany, kiedy rejestr będzie w pełni funkcjonalny, odparł, że nie chce podawać żadnej daty. Jesteśmy poza fazą koncepcyjną (...). To jest zadanie, które uważamy za priorytetowe i (...) dołożymy wszelkich starań, żeby obywatel i ci odpowiedzialni za pieniądze publiczne takie narzędzie do ręki dostali - zaznaczył.


Źródło: RMF24/PAP
chcesz widzieć więcej artykułów od RMF24? dodaj w Google

Najważniejsze Fakty

Zobacz również

Dalsza część artykułu pod materiałem video: