Oskar został zaatakowany przez matkę we wrześniu 2013 roku, gdy wrócili ze spaceru. Aneta D. rozzłościła się, bo chłopiec chciał przynieść do domu kartonowe pudło. Najpierw uderzyła dziecko torebką, a potem kopała i biła pięściami. Matka próbowała udusić Oskarka gołymi rękoma, łańcuszkiem od psiej smyczy i metalową kolczatką, zakładaną psu. Dziecko cudem uwolniło się uścisku i zadzwoniło na policję. Policjanci, którzy przyjechali na miejsce, zbadali kobietę alkomatem i okazało się, że Aneta D. była pijana. Miała niemal 2,5 promila alkoholu w organizmie.
Prokurator oskarżył kobietę o próbę zabójstwa i zażądał 10 lat więzienia. Natomiast obrona prosiła sąd o zmianę kwalifikacji czynu na łagodniejszy. Aneta D. w trakcie śledztwa i w czasie procesu nie przyznała się do winy.
Dziś, w uzasadnieniu wyroku, sąd wyjaśnił, iż uznał, że matka nie chciała zabić dziecka, a jedynie naraziła je na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub zdrowia. Na wysokość kary wpływ miało także to, co mówił Oskarek, a chłopiec przyznał, że tęskni za matką i chce z nią być. Sąd zaskoczył również decyzją, że jeszcze w piątek kobieta znalazła się na wolności, bo Aneta D. została zwolniona z aresztu. Decyzją sądu, kobieta będzie musiała podjąć przymusowe leczenie choroby alkoholowej.
Wyrok nie jest prawomocny.
(mal)